Dalsza historia losów Anakina Ahsoki i Obi-Wana w jednym opowiadaniu! Nie będziesz chciał odejść dopóki nie dojdzie koniec!
niedziela, 16 września 2018
Ta Smutna Chwila... (Tymczasowa)
Witam. Jak już po samym tytule widzicie pewnie domyślacie się co napiszę. Zawieszam na razie blog. Wrócę za niedługo z nowym rozdziałem. Czymajta się.
sobota, 8 września 2018
Rozdział 17
-==Apartament Padme | Coruscant==-
*Padme Amidala POV*
Siedziałam w swoim apartamencie zawalona kolejnymi problemami. Dziecko, a z kim? Z Anakinem! To dziecko będzie wrażliwe na moc. Ahsoka nie może go wyczuć. Nie może. Ona nie może wiedzieć że ono istnieje.
- Threepio! - Krzyknęłam wołając złotego droida. -
- Tak, Panienko? - Zapytał droid wychodząc zza rogu. -
- Przygotuj statek, odlatujemy na Naboo. - Poleciłam robotowi i zaczęłam pakować walizki. -
- Oczywiście, Panienko. - Powiedział tylko złoty droid i odszedł gdzieś. -
Po 20 minutach pakowałam walizki na pokład statku. Usiadłam przy pulpicie kierującym statkiem i poderwałam statek do góry. Zamknęłam wyjście do statku i szybko wyleciałam na orbitę. widziałam około 20 niszczycieli na orbicie. Przeszły mnie dreszcze gdy usłyszałam głos z mikrofonu który należał do droida.
- Podaj swoja tożsamość i numer identyfikacyjny - Powiedział droid z statku dowodzącego. -
-Tu senator Naboo.. to znaczy sektoru Imperium Sithów DHX-4971. - Powiedziałam lekko zestresowana. -
- Numer identyfikacyjny - Usłyszałam głos. -
- 093654 - Wydukałam. Po 15 minutach ciszy w końcu usłyszałam głos -
- Możesz lecieć. - Usłyszałam. -
Skoczyłam w nadprzestrzeń programując kurs na Naboo. Usiadłam na jednym z foteli. Dopiero teraz do mnie to dotarło, ja matką Czy ja się w ogóle nadaje na matkę? A Anakin na ojca? Nie wiem kim będę ale nie pozwolę na jedno - moje dziecko nie przejdzie na ciemną stronę. Położyłam dłoń na brzuchu i nie mogłam uwierzyć, że tam kreuje się moje dziecko. Z zamyślenia wyrwał mnie głos Threepio.
- Panienko! - Powiedział droid - Jesteśmy nad orbitą Naboo od 20 minut -
- Musimy lądować. - Powiedziałam zamyślona wstając i kierując się na fotel przy pulpicie pilota. -
Po chwili wylądowaliśmy na Naboo. Co oni zrobili z moją planetą? Theed było okupowane a pomniki zostały przerobione na pomniki Ahsoki. Wylądowałam tylko po to by wyrzucić nadajnik separatystów umieszczony w każdym statku. Mam nadzieje że nie zobaczą straty jednego z miliardów nadajników...
-==Główna Sala Szkoleniowa | Pałac Sithański | Coruscant==-
W Pałacu szkolili się tylko najpotężniejsi Sithowie, a co za tym idzie Padawan najsilniejszej osoby w galaktyce. Ahsoka wymagała wiele od swoich uczniów, bo przecież jej uczeń nie może jej ośmieszać i być pośmiewiskiem całej galaktyki, prawda? Więc tak mijały dzień za dniem na treningach mieczem świetlnym jak i mocy. Oczywiście sama Ahsoka też musiała ćwiczyć, mimo iż zakończyła szkolenie dawno temu. Sama padawanka Ahsoki nie wyglądała za specjalnie. 15 lat, Twi'lekanka, czerwona, i z tak samo licznymi tatuażami jak Ahsoka. Wiedziała że ma talent, i kiedyś możliwe że przerośnie w potędze nawet ją - tego się obawiała Ahsoka. Sama padawanka nie sięgała Ahsoce nawet do ramion ale to był też plus - mogła to wykorzystać w walce. Specjalnie szkoliła ją tak by była jej lojalna do końca życia. Miała się jej bać a co za tym idzie, nie móc się jej sprzeciwić. Patrzyła jak jej padawanka walczy przeciwko 10 droidom szkoleniowym. To było dużo - ale też tyle wymagała Ahsoka.
Padawanka Tano znów padła z rannym ramieniem na ziemie a droidy zaprzestały ostrzał. Wiedziała że to nie wystarczy. Kiedy padawanka był opatrywana przez medyka poczuła to. Chłód. Chłód który od razu wywołał u niej strach. Wiedziała co się stało. Znów ją zawiodła. Czekała tylko na kare, co było kwestią czasu.
- Szykuj się, zaraz masz być w hangarze... - Warknęła tylko na odchodne Tano wychodząc z sali. -
- O-oczywiście... - Wydukała padawanka. Ani słowa obelgi bądź obrazy? Chodź by jakiejkolwiek kary? -
Po 5 minutach wchodziły już w hangarze do wahadłowca, a wraz za nimi oddział składający się z 10 droidów. Wraz za wahadłowcem wyleciało ponad 80 droidów-sępów, a z orbity za nimi 3 krążowniki. Po chwili Tano podeszła do swojej padawanki i dała jej jeden z mieczy świetlnych - z dodatkowymi dwoga klingami po bokach.
- Dokąd lecimy mistrzyni? - Zapytała padawanka -
- Na Tatooine. - Mruknęła tylko - Musimy zabić niejakiego Jabbe The Hutta..
Nie można powiedzieć że latali jakimiś starymi wrakami, wręcz przeciwnie. Technika na statkach Imperium Sithów była najlepsza - na pewno lepsza od technologi Republiki. Ahsoka właśnie przeglądała uzbrojenie statku w głównym panelu zamontowanym na ścianie. Statek był trochę źle zaprojektowany więc musiała stać trochę zgarbiona, by nie uderzać głową o sufit. Statek był wyposażony w 30 rakiet z pociskami energetycznymi, 6 ruchomych działek na skrzydłach i mini turbo laser, niszczący małe statki. To uzbrojenie im wystarczało jak na taką prostą misję.
Przestała grzebać w uzbrojeniu statku i zamknęła panel główny. Nie musiała się specjalnie wysilać by wyczuwać emocje innych istot. Jej padawanka miała za dużo jasnej strony w sobie - a ona musiała to wytępić gdy przed jej oczami obraz zaczął się zamazywać a ona widziała przeszłość niczym pokaz slajdów.
Widziała jak kiedyś wraz z jej dawnym mistrzem walczyła przeciwko jej dzisiejszej armii, kiedy jeszcze główna stacja klonerów na Kamino istniała. Czasami tęskniła za tamtymi czasami, ale zaraz to uczucie mijało. Teraz była otoczona samymi idiotami lub pustymi robotami, bo nikt nie dorastał jej do pięt intelektem. Z przemyśleń wyrwał ją głos jej uczennicy.
- Mistrzyni, dolecieliśmy - Powiedziała tylko padawanka wysiadając wraz za swoją mistrzynią.-
Tatooine. Pamiętała to miejsce raptem parę razy. Pamięta głównie jak była z Anakinem odstawić syna Jabby. Jaki przypadek, że idzie teraz zabić jego ojca. Stali przed głównymi drzwiami. Grube zardzewiałe drzwi.
- Cofnąć się. - Warknęła nawet na nich nie patrząc, a jej padawanka już wiedziała co zamierza zrobić. Cofnęli się kilka metrów a chwile później grube drzwi leżały rozerwane mocą. -
Weszli do środka a na przywitanie zaatakowały ich ochroniarze Jabby. Samo dojście do sali z Jabbą nie było ciężkie. Kiedy do sali wkroczyły droidy zabiły każdą istotę oprócz Jabby znajdującą się w sali.
- Dziś jest twój ostatni dzień Jabbo. Pewnie zastanawiasz się czemu ty? - Powiedziała z kpiną w głosie Ahsoka -Po prostu, zawadzasz. Poza tym potrzeba tego gmachu na potrzeby Imperium.
- Jiba hawwa sono dumma! - Powiedział Jabba -
- Co on mówi? - Warknęła tylko patrząc na droida protokolarnego -
- Wielki Jabba mówi że przeliczyłaś się Wielka Mistrzynio Sithów. - Powiedział Droid. -
Zanim cokolwiek powiedziała spadała wraz z swoim padawanem przez wielką dziurę. Po chwili poczuły tylko ból wywołany piaskiem i podłogą pod ich ciałami. Kiedy Ahsoka wstała a zaraz za nią jej padawanka, zobaczyła prawie takie sami drzwi - albo i takie same jak przed pałacem. Nie widziała dokładnie bo praktycznie nie było tu żadnych świateł. Oczywiście oprócz klapy z kratami nad nimi, skąd było słychać śmiech "przerośniętego ślimaka".
Chwilę później cała jaskinia zaczęła się trząść przez otwieranie się drzwi, a Ahsoka już wiedziała co się szykuje. Kiedy wrota się otworzyły usłyszały ryk Rancorna, wychodzącego z głębi jaskini. Bestia wydając z siebie kolejny ryk ruszyła na nich. Kiedy Rancorn już miał uderzać w Ahsoke, Tano obcięła mu jedną z łap. Bestia ryknęła łapiąc się za kikut który pozostał z jej "dłoni". Teraz dopiero do nich doszedł zapach - zapach zgniłego mięsa. Bestia rzuciła się na zamyśloną Ahsoke wbijając ją w skałę. Zresztą z padawanką Tano nie było lepiej.
Kiedy bestia wycofała się ze swojego natarcia, Tano zauważyła że jej padawanka ma zmiażdżoną jedną rękę, a co za tym idzie - nie może walczyć. Ahsoka już miała pewien plan. Poraziła piorunami Rancorna oszałamiając go przy tym i skupiła całą swoją moc na kratach od celi Rancorna. Kiedy miała już czarno przed oczami usłyszała zgrzyt metalu i nagle puściła. Udało się - Zagięła w hak słup z żelaza od kraty celi Rancorna!
Kiedy Tano tak na to patrzyła nie zobaczyła jak Bestia podchodzi do jej padawanki i powoli zżera ją w całości. Teraz trzeba wykonać plan - ale to też może zabić jej padawankę. Całą swoją siłą na jaką się zdobyła rzuciła bestią wprost na zagięty hak. Po chwili słyszała tylko ryk biednej Bestii wykrwawiającej się na wielkim pręcie który rozwarł jego flaki. Kiedy Rancorn już się nie ruszał rozcięła jednym ze swoich mieczy brzuch Bestii, wyciągając nieprzytomną padawankę. Trzymała ją mocą i powoli wchodziła po wyjściu w suficie. Po 10 minutach stała koło trucheł droidów przed Jabbą.
- Coś twój plan się nie udał, nie sądzisz Jabbo? - Parsknęła z kpiną Ahsoka -
- Boba. Jimmo sumo juwoo - Powiedział tylko przerośnięty ślimak. -
Boba patrzył raz to na Ahsoke raz to na Jabbe. Wiedział że gniew Hutta może być duża, ale każdy zdrowy na umyślę wie żeby nie zadzierać z Sithem. Zwłaszcza z mocno wkurzonym Sithem. Powoli wycofał się do ściany.
- N-Nie... - Wydukał Boba -
Zanim Jabba cokolwiek zrobił cały pałac zaczął się trząść, a kawałki sufitu jak i ścian odpadać. Zanim cokolwiek zrobili pałac runął na nich zabijając Jabbe i Bobe Fetta. Kilkanaście oddziałów droidów z droidem taktycznym szło do gruzów pałacu...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się? Jeżeli tak to super! Długo to pisałem i powiem szczerze, 3 razy od nowa pisałem. łapta i się czymajta!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Padme Amidala POV*
Siedziałam w swoim apartamencie zawalona kolejnymi problemami. Dziecko, a z kim? Z Anakinem! To dziecko będzie wrażliwe na moc. Ahsoka nie może go wyczuć. Nie może. Ona nie może wiedzieć że ono istnieje.
- Threepio! - Krzyknęłam wołając złotego droida. -
- Tak, Panienko? - Zapytał droid wychodząc zza rogu. -
- Przygotuj statek, odlatujemy na Naboo. - Poleciłam robotowi i zaczęłam pakować walizki. -
- Oczywiście, Panienko. - Powiedział tylko złoty droid i odszedł gdzieś. -
Po 20 minutach pakowałam walizki na pokład statku. Usiadłam przy pulpicie kierującym statkiem i poderwałam statek do góry. Zamknęłam wyjście do statku i szybko wyleciałam na orbitę. widziałam około 20 niszczycieli na orbicie. Przeszły mnie dreszcze gdy usłyszałam głos z mikrofonu który należał do droida.
- Podaj swoja tożsamość i numer identyfikacyjny - Powiedział droid z statku dowodzącego. -
-Tu senator Naboo.. to znaczy sektoru Imperium Sithów DHX-4971. - Powiedziałam lekko zestresowana. -
- Numer identyfikacyjny - Usłyszałam głos. -
- 093654 - Wydukałam. Po 15 minutach ciszy w końcu usłyszałam głos -
- Możesz lecieć. - Usłyszałam. -
Skoczyłam w nadprzestrzeń programując kurs na Naboo. Usiadłam na jednym z foteli. Dopiero teraz do mnie to dotarło, ja matką Czy ja się w ogóle nadaje na matkę? A Anakin na ojca? Nie wiem kim będę ale nie pozwolę na jedno - moje dziecko nie przejdzie na ciemną stronę. Położyłam dłoń na brzuchu i nie mogłam uwierzyć, że tam kreuje się moje dziecko. Z zamyślenia wyrwał mnie głos Threepio.
- Panienko! - Powiedział droid - Jesteśmy nad orbitą Naboo od 20 minut -
- Musimy lądować. - Powiedziałam zamyślona wstając i kierując się na fotel przy pulpicie pilota. -
Po chwili wylądowaliśmy na Naboo. Co oni zrobili z moją planetą? Theed było okupowane a pomniki zostały przerobione na pomniki Ahsoki. Wylądowałam tylko po to by wyrzucić nadajnik separatystów umieszczony w każdym statku. Mam nadzieje że nie zobaczą straty jednego z miliardów nadajników...
-==Główna Sala Szkoleniowa | Pałac Sithański | Coruscant==-
W Pałacu szkolili się tylko najpotężniejsi Sithowie, a co za tym idzie Padawan najsilniejszej osoby w galaktyce. Ahsoka wymagała wiele od swoich uczniów, bo przecież jej uczeń nie może jej ośmieszać i być pośmiewiskiem całej galaktyki, prawda? Więc tak mijały dzień za dniem na treningach mieczem świetlnym jak i mocy. Oczywiście sama Ahsoka też musiała ćwiczyć, mimo iż zakończyła szkolenie dawno temu. Sama padawanka Ahsoki nie wyglądała za specjalnie. 15 lat, Twi'lekanka, czerwona, i z tak samo licznymi tatuażami jak Ahsoka. Wiedziała że ma talent, i kiedyś możliwe że przerośnie w potędze nawet ją - tego się obawiała Ahsoka. Sama padawanka nie sięgała Ahsoce nawet do ramion ale to był też plus - mogła to wykorzystać w walce. Specjalnie szkoliła ją tak by była jej lojalna do końca życia. Miała się jej bać a co za tym idzie, nie móc się jej sprzeciwić. Patrzyła jak jej padawanka walczy przeciwko 10 droidom szkoleniowym. To było dużo - ale też tyle wymagała Ahsoka.
Padawanka Tano znów padła z rannym ramieniem na ziemie a droidy zaprzestały ostrzał. Wiedziała że to nie wystarczy. Kiedy padawanka był opatrywana przez medyka poczuła to. Chłód. Chłód który od razu wywołał u niej strach. Wiedziała co się stało. Znów ją zawiodła. Czekała tylko na kare, co było kwestią czasu.
- Szykuj się, zaraz masz być w hangarze... - Warknęła tylko na odchodne Tano wychodząc z sali. -
- O-oczywiście... - Wydukała padawanka. Ani słowa obelgi bądź obrazy? Chodź by jakiejkolwiek kary? -
Po 5 minutach wchodziły już w hangarze do wahadłowca, a wraz za nimi oddział składający się z 10 droidów. Wraz za wahadłowcem wyleciało ponad 80 droidów-sępów, a z orbity za nimi 3 krążowniki. Po chwili Tano podeszła do swojej padawanki i dała jej jeden z mieczy świetlnych - z dodatkowymi dwoga klingami po bokach.
- Dokąd lecimy mistrzyni? - Zapytała padawanka -
- Na Tatooine. - Mruknęła tylko - Musimy zabić niejakiego Jabbe The Hutta..
Nie można powiedzieć że latali jakimiś starymi wrakami, wręcz przeciwnie. Technika na statkach Imperium Sithów była najlepsza - na pewno lepsza od technologi Republiki. Ahsoka właśnie przeglądała uzbrojenie statku w głównym panelu zamontowanym na ścianie. Statek był trochę źle zaprojektowany więc musiała stać trochę zgarbiona, by nie uderzać głową o sufit. Statek był wyposażony w 30 rakiet z pociskami energetycznymi, 6 ruchomych działek na skrzydłach i mini turbo laser, niszczący małe statki. To uzbrojenie im wystarczało jak na taką prostą misję.
Przestała grzebać w uzbrojeniu statku i zamknęła panel główny. Nie musiała się specjalnie wysilać by wyczuwać emocje innych istot. Jej padawanka miała za dużo jasnej strony w sobie - a ona musiała to wytępić gdy przed jej oczami obraz zaczął się zamazywać a ona widziała przeszłość niczym pokaz slajdów.
Widziała jak kiedyś wraz z jej dawnym mistrzem walczyła przeciwko jej dzisiejszej armii, kiedy jeszcze główna stacja klonerów na Kamino istniała. Czasami tęskniła za tamtymi czasami, ale zaraz to uczucie mijało. Teraz była otoczona samymi idiotami lub pustymi robotami, bo nikt nie dorastał jej do pięt intelektem. Z przemyśleń wyrwał ją głos jej uczennicy.
- Mistrzyni, dolecieliśmy - Powiedziała tylko padawanka wysiadając wraz za swoją mistrzynią.-
Tatooine. Pamiętała to miejsce raptem parę razy. Pamięta głównie jak była z Anakinem odstawić syna Jabby. Jaki przypadek, że idzie teraz zabić jego ojca. Stali przed głównymi drzwiami. Grube zardzewiałe drzwi.
- Cofnąć się. - Warknęła nawet na nich nie patrząc, a jej padawanka już wiedziała co zamierza zrobić. Cofnęli się kilka metrów a chwile później grube drzwi leżały rozerwane mocą. -
Weszli do środka a na przywitanie zaatakowały ich ochroniarze Jabby. Samo dojście do sali z Jabbą nie było ciężkie. Kiedy do sali wkroczyły droidy zabiły każdą istotę oprócz Jabby znajdującą się w sali.
- Dziś jest twój ostatni dzień Jabbo. Pewnie zastanawiasz się czemu ty? - Powiedziała z kpiną w głosie Ahsoka -Po prostu, zawadzasz. Poza tym potrzeba tego gmachu na potrzeby Imperium.
- Jiba hawwa sono dumma! - Powiedział Jabba -
- Co on mówi? - Warknęła tylko patrząc na droida protokolarnego -
- Wielki Jabba mówi że przeliczyłaś się Wielka Mistrzynio Sithów. - Powiedział Droid. -
Zanim cokolwiek powiedziała spadała wraz z swoim padawanem przez wielką dziurę. Po chwili poczuły tylko ból wywołany piaskiem i podłogą pod ich ciałami. Kiedy Ahsoka wstała a zaraz za nią jej padawanka, zobaczyła prawie takie sami drzwi - albo i takie same jak przed pałacem. Nie widziała dokładnie bo praktycznie nie było tu żadnych świateł. Oczywiście oprócz klapy z kratami nad nimi, skąd było słychać śmiech "przerośniętego ślimaka".
Chwilę później cała jaskinia zaczęła się trząść przez otwieranie się drzwi, a Ahsoka już wiedziała co się szykuje. Kiedy wrota się otworzyły usłyszały ryk Rancorna, wychodzącego z głębi jaskini. Bestia wydając z siebie kolejny ryk ruszyła na nich. Kiedy Rancorn już miał uderzać w Ahsoke, Tano obcięła mu jedną z łap. Bestia ryknęła łapiąc się za kikut który pozostał z jej "dłoni". Teraz dopiero do nich doszedł zapach - zapach zgniłego mięsa. Bestia rzuciła się na zamyśloną Ahsoke wbijając ją w skałę. Zresztą z padawanką Tano nie było lepiej.
Kiedy bestia wycofała się ze swojego natarcia, Tano zauważyła że jej padawanka ma zmiażdżoną jedną rękę, a co za tym idzie - nie może walczyć. Ahsoka już miała pewien plan. Poraziła piorunami Rancorna oszałamiając go przy tym i skupiła całą swoją moc na kratach od celi Rancorna. Kiedy miała już czarno przed oczami usłyszała zgrzyt metalu i nagle puściła. Udało się - Zagięła w hak słup z żelaza od kraty celi Rancorna!
Kiedy Tano tak na to patrzyła nie zobaczyła jak Bestia podchodzi do jej padawanki i powoli zżera ją w całości. Teraz trzeba wykonać plan - ale to też może zabić jej padawankę. Całą swoją siłą na jaką się zdobyła rzuciła bestią wprost na zagięty hak. Po chwili słyszała tylko ryk biednej Bestii wykrwawiającej się na wielkim pręcie który rozwarł jego flaki. Kiedy Rancorn już się nie ruszał rozcięła jednym ze swoich mieczy brzuch Bestii, wyciągając nieprzytomną padawankę. Trzymała ją mocą i powoli wchodziła po wyjściu w suficie. Po 10 minutach stała koło trucheł droidów przed Jabbą.
- Coś twój plan się nie udał, nie sądzisz Jabbo? - Parsknęła z kpiną Ahsoka -
- Boba. Jimmo sumo juwoo - Powiedział tylko przerośnięty ślimak. -
Boba patrzył raz to na Ahsoke raz to na Jabbe. Wiedział że gniew Hutta może być duża, ale każdy zdrowy na umyślę wie żeby nie zadzierać z Sithem. Zwłaszcza z mocno wkurzonym Sithem. Powoli wycofał się do ściany.
- N-Nie... - Wydukał Boba -
Zanim Jabba cokolwiek zrobił cały pałac zaczął się trząść, a kawałki sufitu jak i ścian odpadać. Zanim cokolwiek zrobili pałac runął na nich zabijając Jabbe i Bobe Fetta. Kilkanaście oddziałów droidów z droidem taktycznym szło do gruzów pałacu...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się? Jeżeli tak to super! Długo to pisałem i powiem szczerze, 3 razy od nowa pisałem. łapta i się czymajta!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Subskrybuj:
Posty (Atom)