|3 dzień czystki |
*Padmé POV*
Siedziałam sama godzinami w celi. Słyszałam krzyki Anakina. Co te potwory mu robią... Próbowałam zdjąć elektryczne kajdany. Czekałam około 10 minut aż wrzucili do mojej celi Anakina.
- Annie! - Powiedziałam rozpłakana patrząc na rannego Anakina. Droidy nie mogły mu tego zrobić, droidy nie mają paralizatorów. Chyba że coś się zmieniło w sztuce więziennictwa. -
- Ahsoka.. - Wysyczał tylko z bólu. Czy to Ahsoka mu to zrobiła? Nie... Nie zrobiła by tego Anakinowi... -
Przytuliłam się tylko do ciała mojego męża i płakałam. Płakałam z powodu jego krzywdy. Płakałam z powodu tego co się tam wydarzyło. Anakin podparł się 1 ramieniem o ścianę i zaczął głaszczeć po głowie. Wtuliłam się bardziej w jego klatkę piersiową i przestałam płaczeć. W końcu postanowiłam zapytać co się tam stało.
- Annie... - Powiedziałam chwiejnym i drgającym głosem - C-co się tam stało?...
- N-Nieważne... - Powiedział - Wyciągnę nas stąd. - Dodał -
- Powiedz mi! - Powiedziałam z udawaną złością tupając nogą o podłogę jak dziecko. -
I tak milczeliśmy przez 20 minut. W końcu powiedziałam.
- To powiesz czy nie?! - Powiedziałam z udawanym gniewem. -
- Nje! - Powiedział -
- Tik! - Odpowiedziałam -
- Nje! - Powiedział znów -
- Tik! - Odparłam -
-Nie Powiem! - Postanowił. Musze wykorzystać moją najmocniejszą broń. -
- Foch! - Fuknęłam i obróciłam się do niego plecami -
- Nie fochaj - Powiedział i szturchnął mnie w plecy -
Szturchał mnie tak z 15 minut aż w końcu powiedziałam.
- Nie szturchaj mnie! - Powiedziała z złością w głosie i udawałam że ugryzłam go w palca -
- Dzicz z Naboo! - Udał że krzyczy rozhisteryzowany, a ja zaczęłam się śmiać. Wiem. Jestem chora umysłowo. -
Kiedy tak się droczyliśmy wszedł oddział droidów. Dwóch z nich złapali mnie za ręce i wyprowadzili z celi. Anakin coś krzyczał ale nie mogłam usłyszeć. Kiedy mnie tak prowadzili przyjrzałam się okolicznym korytarzom. Widziałam wiele istot zamykanych do cel śmierci, a minute później zabici. W końcu doszliśmy do okrągłej sali. Weszliśmy i zauważyłam ciemny metaliczny wystrój, na środku sali było obniżenie z schodkami, a pośrodku dziury był projektor hologramu. Za projektorem koło szyby z odsłoniętym widokiem galaktyki, był tron. Rzeźbiony, metaliczny tron. I... Nie uwierzyłam własnym oczom.
-Ahsoka?! - Krzyknęłam rzucona u progu tronu tronu znajdującego się na podwyższeniu. -
-Witaj jeden z śmieci Republiki - Powiedziała i odepchnęła mnie mocą wprost na projektor hologramowy -
-A teraz... - Powiedziała - Podejmij decyzję - Dodała -
-Po dobroci Dopowiedziała - Albo... - Wtedy właśnie wyjęła 1 z swoich mieczy świetlnych i zaczęła podrzucać i obracać go w ręce. -
Od razu zbladłam a ona to zobaczyła i uśmiechnęła się tylko szyderczo i powiedziała.
-Widzę że zrozumiałaś moją aluzję. - Powiedziała rozbawiona z kolejnym szyderczym uśmiechem. -
-A-Ahsoka... C-Co s-się z tobą s-stało... - Powiedziałam trzęsąc się i bladnąc. -
-Przejrzałam na oczy padmé. - Odparła z rozbawieniem. - Nadal tego nie zauważyłaś? - Wstała z tronu i zaczęła chodzić po sali w około. Dopiero teraz zauważyłam że była ode mnie sporo wyższa. -
-Nadal nie widzisz jak Republika cię wykorzystuje? - Powiedziała - Widzisz... - Zaczęła -
-Kiedyś byłam tylko padawanką tej miernoty Skywalkera - Powiedziała - A dziś? Zabiłam Generała Grieviousa, osiągnęłam możliwości których Anakin, Obi-Wan i cała Rada Jedi razem wzięci nie osiągnie. Nie musisz ginąć. Dołącz do mnie - Dodała - Dołącz.
-A-Ahsoka... - Zawahałam się - N-Nie mog-gę. - W tej chwili poczułam na swoim cielę otulenie z salw błyskawic mocy. Krzyczałam w niebo głosy, a na jej twarzy zauważyłam tylko sadystyczny uśmiech.
-Przepraszam Padmé - Zaczęła z udawaną troską. - Musze to zrobić jak nie jesteś ze mną... - Wyjaśniła - Inaczej mój mistrz... Nie byłby pocieszony... - Dodała -
-Pocierpisz z Anakinem, to przemyślisz wszystko. - Oznajmiła - Zabrać ją. Jeżeli trzeba odcinajcie jej kończyny. Zawsze można wszczepić protezy. - Rozkazała -
Później byliśmy torturowani około 2 godzin. Tracę powoli na ucieczkę stąd. Podczołgałam się do Anakina a on mnie objął ramieniem a ja zaczęłam powoli łkać.
-Mam plan na ucieczkę - Powiedział z bólem - Musisz dać mi czas... -
-D-Dobrze... - Odpowiedziałam -
*Ahsoka Tano POV*
Stałam właśnie patrząc się przez szybę na kosmos. Myślałam jak mam skłonić ich do dołączenia do mnie. Bo wiem że bólem ich do tego nie przekonam. Kiedy myślałam tak wpadł mi pomysł.
-Komandorze - Powiedziałam do droida - Kurs Coruscant. - Rozkazałam -
-Roger Roger- Powiedział i powiedział coś trzem droidom -
-==Plac Świątyni Jedi |Coruscant==-
Ja wraz z dwoma batalionami droidów zmierzaliśmy po schodach do świątyni jedi. Przedarcie się przez flotę Republiki nie było trudne nad orbitą coruscant. Zauważyło nas około 5 padawanów.
-Zaczyna się zabawa - Powiedziałam sama do siebie -
Padawani zaczęli się cofać. i kiedy weszliśmy do głównego holu w Świątyni Jedi przywitali nas tacy jedi jak już nie ranny Obi-Wan, Kit Fisto, Stass Allie. Wydałam droidom rozkaz do zatrzymania się i zapaliłam 1 z mieczy świetlnych.
-Mistrzu Kenobi, widzę że jednak nie jesteś tak słaby by po jednym pojedynku odpuścić? - Powiedziałam z rozbawieniem. Mi chyba naprawdę odbija. - Podobał ci się twój oddział? Szkoda tylko że martwy... - Dodałam -
- Jeżeli myślisz, że jesteś niepokonana to się mylisz Ahsoko - Odparł z spokojem. Już ja go wyprowadzę z równowagi -
-I myślisz że wraz z kilkoma mistrzami jedi stawisz mi opór? - Roześmiałam się - Jeżeli chcesz, to spróbuj. - Wydałam rozkaz droidom do strzelania. Jako 1 umarło paru padawanów. Kiedy droidy przestały strzelać zapaliłam 2 miecz. -
-Rozejść się po korytarzach i zabić każdego Rycerza, młodzika czy Padawana jakiego znajdziecie. - Rozkazałam. Jedi od razu zaczęli rozcinać droidy ale nie zniszczyli nawet 1/50 ich. -
-Pora dokończyć naszą zabawę. Mistrzu Kenobi. - Powiedziałam rozbawiona z szyderczym uśmiechem. Nie czekając na odpowiedź, Kenobiego poraziły błyskawice mocy. -
I wtedy właśnie zaczęła się walka. Z obu stron nacierało na mnie 2 rycerzy jedi odbijając ich ciosy mieczem świetlnym. Kiedy jeden z rycerzy miał zadać mi cios w głowę odrzuciłam go przez kolumnę, niszcząc ją. Wtedy poczułam jak przez kolano w mojej nodze przechodzi miecz świetlny. Szybko ciągnęłam nogę z miecza i odcięłam głowę sprawcy tego incydentu. Kulejąc szłam do sali Rady Jedi kiedy zauważyłam kilkunastu Mistrzów jedi. Wiedziałam że sobie z nimi z tą nogą nie poradzę dlatego wyszłam przed świątynie i zabijałam tych którzy próbowali uciec przez ogrody. Wtedy zauważyłam 2 krążowniki które za mną przyleciały i około 30 droidów-sępów. Kiedy miałam wykończyć jednego z padawanów poczułam na moich plecach pociski od blasterów. Kiedy się odwróciłam i rzucając mieczem w trzech z żołnierzy-klonów czułam tylko ich ździwienie w mocy.
Miałam rozciąć w połowie ostatniego z żołnierzy kiedy widziałam już tylko ciemność...
... Zemdlałam ...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nowy rozdział! Wykonanie rozkazu SZEŚĆDZIESIĄT SZEŚĆ w wersji Ahsoki! Oblężenie świątyni, Ból, Strach, Wszystko co chcecie! Niech
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Według mnie to Ahsoka powinna trofić do wariatkowa XD. Droidy powinny zabić Padmé. To byłby najrozsądniejszy pomysł na przeciągnięcia Annisia na ciemną. A Ahsoka z Dooku nie ma szans. Chyba, że byłby bardzo osłabiony. Nie takie bachory Hrabia zabijał. Anakin zdruzgotany bla bla bla, Ahsoka go stara się pocieszyć, bo po jasnej już jest i tak dalej i tak dalej...
OdpowiedzUsuńBardzom Ciekawy Monolodzek ;3 a co do tego to masz racje Hrabia nie takie kufy rozwalal
OdpowiedzUsuń