poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Rozdział 16

 -==Hangar | Krążownik Republiki==-

*Obi-Wan Kenobi POV*

 Szukał wytrwale swojego, byłego ucznia. Nie mógł się pogodzić z jego stratą. Karcił Anakina za przywiązanie, to teraz będzie musiał skarcić siebie. Ciężko mu zaakceptować to co Ahsoka zrobiła i dopuścić do siebie myśl, że już nigdy nie zobaczy swojego przyjaciela. Traktował go jak własnego syna. To nie było według niego przywiązanie, to była troska i spełnianie obietnicy. Do teraz myślał, że nie darzy nikogo bliską więzią. Aż do teraz. Nie ukrywał - bał się, ale nie o siebie. O Anakina, a raczej o to czy przeżył. A jeśli tak, to czy dojdzie do siebie? Przemierzył dosyć długi kawałek w szczątkach statków. Wyglądało mu to nie na pole bitwy, lecz na cmentarzysko wraków wojennych. Latały bez sensu po kosmosie zagracając go. Teraz tworząc niepotrzebny dla Kenobiego tor przeszkód. Oczywiście mistrz Jedi bez problemu przedarł się przez niego bez większego problemu. Widział już wrak statku swojego przyjaciela. Szyba kokpitu była pokryta czarnym jak atrament barwnikiem. Prawdopodobnie podczas wybuchu i szkło się przypaliło. W prawym skrzydle widać było wyrwę po strzale Ahsoki. Sam kokpit prawie nie był naruszony. Poza pęknięciem nie było widać znacznych uszkodzeń. Rycerz Jedi znowu nabrał nadziei, że jego były uczeń przeżyje. Czuł jak ta niepewność skłania do działania. Kazał swojemu droidowi wystrzelić hak holowniczy. Astromech od razu wykonał polecenie. Statkiem Anakina zatrzęsło i już po chwili ciągną się powoli za Obi-Wanem. Nadal ogarniała go niepewność czy to co robi jest słuszne. Jednak Skywalker to wybraniec. On miał przywrócić równowagę mocy. Jako nieżywy nie zdoła tego zrobić. Po dłuższej chwili Obi-Wan wleciał do hangaru krążownika Republiki, gdzie czekali na niego żołnierze. Oczekiwali rozkazów, bo sami rządzić nie potrafili. Dlatego tak się różnili od generałów. Jedi wylądował, a za nim z hukiem opadł na ziemię wrak złotego myśliwca. Kenobi od razu wyskoczył z kokpitu swojego statku i podbiegł do przyjaciela. Za nim ruszył jeden z klonów zainteresowany całą sytuacją. - Co się stało, generale?- zapytał nieznajomy żołnierz. - W środku jest jeden z naszych! Wezwij droida medycznego!- krzykną z przerażeniem Obi-Wan. Wskoczył na dziób myśliwca. Od razu jego podeszwy stały się czarne. Sadza pokryła je i za każdym jego krokiem zostawiał czarne ślady za sobą. Krzyczał do Anakina przez szybę, ale wybraniec nie dawał żadnych oznak życia. Kenobi siłą starał się otworzyć kopułę kokpitu. Na nic zdała się jego siła. Sięgną do swojego pasa po miecz. Jednym ruchem klinga przecięła zamek i wejście do statku otworzyło się. Zobaczył swojego przyjaciela przypiętego pasami. Głowa mimowolnie była opuszczona, co oznaczało, że jest nieprzytomny albo... martwy. Kenobi nie czekał. Szybko zareagował i objął Skywalkera od siedzenia. Wziął go za jedną rękę i przełożył ją przez swoją szyję. Lewą dłoń umieścił na boku wybrańca i tak ściągną go ze statku. Ostrożnie położył go plecami do podłogi. Przyłożył dwa palce do szyi mężczyzny. Wyczuł puls, a to było już coś. Kamień spadł mu z serca. Wziął głęboki wdech i usiadł obok przyjaciela czekając na droida medycznego. Zanim ten przyszedł, w okół dwójki zebrał się tłok żołnierzy. Szeptali coś do siebie, ale Obi-Wan nie zwracał na to uwagi. Nie było mu potrzebne wiedzieć co klony o nim myślą. Ważne, że jego były uczeń żyje. Dla niego teraz to się liczyło najbardziej. Do hangaru wbiegł klon, którego Kenobi posłał, a za nim blaszany lekarz. Żołnierz brał szybkie, nieregularne wdechy. Był zabiegany i to było widać. Droid podszedł do Anakina i zeskanował jego stan zdrowia. Nie było najlepiej, ale to był cud, że żyje. - Musimy go zabrać do sal medycznych.- rzekł wreszcie automat. - Co z nim będzie?- zapytał z troską Kenobi. - Jak na tę chwilę nie jestem w stanie powiedzieć. Próżnia dostała się do jego kokpitu i w znacznej części uszkodziła jego narządy. Najgorzej wyglądają płuca. Podłączymy go pod specjalną aparaturę i dalej zobaczymy.- poinformował. Mistrz Jedi bez wahania pomógł przetransportować Anakina w wyznaczone miejsce. Zastanawiał się ciągle co będzie dalej...

    Republika dowiedziała się o wydarzeniach z Kamino. Tymczasowy sojusz był dobrym wyjściem. Minus jest taki że zostali bez armii. Zakon jedi osiedlił się na Ossusie, gdzie odbudowano świątynie zniszczoną w czystce. Trwała debata w siedzibie rady Jedi. Sama siedziba była grotą z ładnymi zdobieniami, fotelami i holo-projektorem pośrodku. Zostali bez armii, klony zdezerterowały i większość zginęła lub trafiła do więzień. Teraz ich losy wisiały na włosku, przez jedną, niezwykle silną osobę. Ahsoka. Debata trwała od 30 minut a jej sednem było podpisanie traktatu kapitulacyjnego. Rada podzielona była na dwie strony - jedna chciała się poddać w tym tacy jak Ki-Adi Mundy a inni chcieli walczyć jak na przykład Aayla Secura. W końcu wszedł mistrz Yoda a na sali zapanowała cisza.
- Poddać się, nie możemy. - Powiedział Yoda siadając na swoim miejscu.
- Ale walka już nie ma sensu. Straciliśmy główną fabrykę naszej armii. - Odpowiedział Ki-Adi Mundy.
- Czekać musimy Mundy mistrzu. - Odpowiedział Yoda marszcząc czoło i łapiąc się za głowę.
- Wszystko dobrze, mistrzu? - Powiedziała Adi Gallia
- Sithowie w siłę rosną. Nowa silna broń w ich posiadaniu jest. - Powiedział Yoda zmartwionym głosem.
    Narada chwilę później zakończyła się. Rycerze Jedi zdziesiątkowani i wymęczeni wojną poprostu siedzieli przy wejściu. Nagle jakiś padawan wbiegł na plac na którym znajdowali się i zaczął wymachiwać rękoma.
- Bombardują!! To Sithowie!!! - Krzyczał i schował się pod drzewem. Usłyszeli wybuchające pociski niedaleko siedziby, wszyscy wbiegli pod drzewa i okoliczne dziury.
    To nie byli Sithowie. To byli najemnicy nasłani przez nich ale Jedi jeszcze nie wiedzieli kto to zrobił. W każdym razie, świątynia nie oberwała, ale to nie był koniec. W gmachu świątyni, położonym wokół lasu, odbyła się narada. z tysięcy raptem 160 jedi którzy przetrwali zebrało się w głównej sali, jako pierwsza z rady przemówiła Adi Gallia.
- Mistrzowie, Rycerze, Padawani, młodziki. - Zaczęla Adi Gallia - Jesteśmy w sytuacji w której ta świątynia to nasze jedyne miejsce, w którym możemy czuć się bezpieczni. Imperium Sithów i Separatyści przejęło prawie każdą planetę. Dlatego dzisiaj ustanawiamy czas partyzancki. Każdy z was będzie przydzielony do jednej z grup: Medycy, żołnierze, zwiadowcy, piloci i partyzanci. Medykami będą tylko Jedi-Uzdrowiciele. Żołnierzami zostaną Jedi specjalnie wyszkoleni, i utalentowani w walce. Zwiadowcami zostaną Jedi sprytni, zwinni, nie pozostawiający śladu po sobie.  Piloci to będą jedi, umiejący nadzwyczaj latać myśliwcami. Partyzanci będą rezerwą wojskową. Ktoś jakieś pytania? - Zapytała.
    Po 3 godzinach narady wszyscy się rozeszli. Zalecało się być w lesie lub ostatecznie w świątyni...

-==Pałac Sithański | Coruscant==-

   Separatyści, czyli inaczej, Imperium Sithów podbili planety Republiki takie jak Naboo, Mustafar lub Ryloth. Dla Ahsoki był  to kolejny dzień, dzień w którym miała przyjąć jedną osobę na swojego padawana. Około południa jej wahadłowiec wylądował przed placem głównym. Kiedy ze swoją gwardią szła przez hol świątyni, naczelnicy jak i sami uczniowie byli wyraźnie przytłoczeni ciemną stroną tak bardzo, że ledwo prosto stali i widzieli. Czemu? Bo byli tylko Sithami, niczym więcej. Byli słabi, w porównaniu do Ahsoki. Weszła do sali szkoleniowej wraz z gwardią a przed nią stało 20 padawanów i naczelnik.

- Lady Ahsoko, jesteśmy zaszczyceni twoją obecnością... - Zaczął Naczelnik. -
- Daruj sobie, naczelniku. - Warknęła tylko. - Ponoć mam mieć padawana... -
- Tak, to jest najlepsza 20 z naszych uczniów. -
- To niech pokażą co umieją, jak ich tak wychwalasz naczelniku. - Powiedziała -

    Następne godziny mijały powolnie. Z selekcji zostało 2 najlepszych uczniów. Stali w sali szkoleniowej w miarę dużej. Po 15 minutach jeden z padawanów leżał martwy. Wiedziała już kto jest godzien być jej padawanem....
------------------------------------------------------------
I Polsat! Kto zostanie padawanem Ahsoki?
To zostanie powiedziane w kolejnym rozdziale!

Pisali: Treacer Chicata i Alcheyowski!
------------------------------------------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz