-==Las | Ossus==-
|2 dzień czystki|
*Ahsoka Tano POV*
Po raz kolejny odbijałam uderzenia Obi-Wana, wyrzucając go przy tym w powietrze tak by uderzył w drzewo. To się zaczyna już robić nudne.
-Tylko na tyle cie stać? - Zapytałam z pogardą w głosie. - Czy "Wielkiego Mistrza Jedi" nie stać na coś lepszego? - Wyśmiałam go. -
-Przeceniasz swoją siłę - Odparł z spokojem w głosie. W tym właśnie momencie za pomocą mocy wywindował się w powietrze i atakując mnie, raniąc mnie przy tym w ramie. Puściłam jeden z mieczy świetlnych i puściłam salwę błyskawic w Kenobiego. -
-Zginiesz... śmieciu... Jedi.. - Powiedziałam znudzona już tym wszystkim. podbiegłam do Obi-Wana i przebiłam jego ramie odcinając mu je. Zaczął syczeć z bólu wyrzucając przy tym swój miecz świetlny. Kiedy miałam już go wykończyć poczułam pociski z blastera wypalające ślady na moich plecach. -
-Czy wy naprawdę myślicie że zabijecie mnie tym? - Powiedziałam z kpiną w głosie. Kiedy to powiedziałam klony wraz z rexem zaczęli strzelać a ja 1 mieczem odbijałam ich pociski. No nic czas kontynuować nudę. -
- Wycofać się do Generała Windu - Rozkazał Rex. A oni strzelając zaczęli biec. Powaliłam przed ich drogą jedno z okolicznych drzew by nie mogli uciec. -
Odpaliłam miecz świetlny i podchodziłam powoli do klonów odbijając przy tym ich pociski. Niektóre trafiały w nogi, w ręce, ale umiałam mocą zatrzymać je tak by tylko robiły ślad na moim ciele. Wyciągnęłam rękę zmuszając przy tym mocą kapitana klonów by zawisł na niej dusząc się przy tym. Kiedy wisiał tak trzymany w powietrzu wbiłam mu miecz świetlny w brzuch. Wyrzuciłam jego zwłoki pod nogi klonów i wypowiedziałam proste zdanie, które spowodowało u nich nową dawkę adrenaliny.
- Kto następny? - Powiedziałam śmiejąc się przy tym jak szaleniec rzucając salwy błyskawic na każdego z żołnierzy. Jeden po drugim wbijałam im miecz świetlny w płuca. Kiedy miałam przebić ostatniego z klonów poczułam że ktoś hamuje mój miecz świetlny mocą. Obróciłam się i zauważyłam Kenobiego lezącego bez ręki na ziemi z zabandażowanym już miejscem po jego ręce.
- Nie dość ci już mistrzu Kenobi? - Zapytałam z udawaną troską w głosie. On przyciągnął swój miecz i wstał chwiejąc się. Podeszłam do niego i 1 mocnym uderzeniem w miecz upadł. Zgasiłam miecz świetlny i poszłam przez drogę do świątyni na Ossus. Musze wyeliminować niejakiego "Generała Grieviousa". Kiedy stałam przed świątynią 2 droidy B-1 zaczęły we mnie strzelać. Zapaliłam miecz świetlny rozcinając je na pół. Wchodziłam powoli po schodach omijając trupy rycerzy Jedi.
Przesondowałam świątynie mocą i wiedziałam że Grievious jest w Bibliotece. Wyważyłam mocą drzwi zabijając przy tym wiele droidów do środka. Kiedy szłam przez główny korytarz wiele droidów strzelało we mnie a ja czułam tylko od czasu do czasu sińce na ciele. Stanęłam i zacisnęłam pięść niszcząc przy tym droidy strzelające we mnie.
-Wycofać się - Powiedział Droid-Komandor -
-Roger Roger- Odpowiedziały ostatnie droidy i wycofały się w kierunku biblioteki. -
Wbiegłam do biblioteki i zobaczyłam już gotowe ponad 250 droidów i Grieviousa na środku Biblioteki.
-Generał Grievious- Powiedziałam sama do siebie -
-Zabić ją - Powiedział -
-Jesteś pewien, robociku? - Roześmiałam się i wyraźnie czułam jego złość, kiedy zapalił miecze świetlne i wykonał skok na mnie. Odsunęłam się metr dalej a on upadł na popękane kafelki. wykorzystując sytuacje odcięłam mu 2 ręce. Droidy nie raniły mnie praktycznie w ogóle więc nie musiałam się nimi przejmować. 1 ruchem zdławiłam wszystkie pociski jakie we mnie leciały. Został mi jeszcze Grievious. odskoczyłam wprost obok okna wysyłając tyle salw błyskawic w Generała ile mogłam. Generał padł po 15 minutach martwy obok reszty droidów. Zabrałam mu jego miecze i przyczepiłam do swojego pasa. Wyszłam z świątyni i pokierowałam się w stronę swojego myśliwca. Zastałam tam Jedi z fioletowym mieczem świetlnym i około 30 klonów.
-Mistrzu Windu- Powiedziałam zapalając miecz. - Szkoda że nie widziałeś losu Obi-Wana... Tak to może tu byś nie stał... -
-Aresztuje cie w imieniu Republiki. - Powiedział mistrz Jedi -
-Śmiem się nie zgodzić. - Powiedziałam dusząc mistrza Jedi. Klony które dobrze wiedziały że to nic nie da że będą strzelać uciekli gdzieś na tyły świątyni.
-Żegnam Jedi - Powiedziałam odcinając mu głowę. Wzięłam jego miecz i podeszłam do myśliwca. -
-Cel Malevolence - Powiedziałam do droida który wykonał polecenie. -
Po chwili byłam już w nadprzestrzeni....
-==Malevolence | Kosmos==-
*Anakin Skywalker POV*
Musze jakoś się stąd wydostać. Mam już plan jak wydostać siebie i padmę z tego bagna. Zniszczę droidy kiedy będzie patrol.
-Wstawaj jedi - Powiedział droid. Wstałem odrapany z poparzeniami na skórze. Zostałem zaprowadzony przed.. Nie... To nie możliwe... NIe... Ahsoka?!.
-Ahsoka?! - Krzyknąłem -
-Zamknij się psie jedi... - Powedziała. Ona przeszła na ciemną stronę? To nie może być prawda. Z moich przemyśleń wyrwał mnie ból spowodowany błyskawicami.
-Ah-hsoka.... - Krzyczałem z bólu. Ja nie mogłem w to uwierzyć... Zostawiła mnie... I zakon...
-A teraz... dla twojej świadomości... - Zaczęła - Obi-Wan raczej już umarł. Nie chcę byś musiał podzielić jego los. Dołącz do mnie i mojego mistrza Anakinie...
-Ahsoka... Ty,,, Oszalałaś - wykaszlałem wypluwając przy tym dużo krwi. -
-Anakinie... Proszę... Nie każ podzielać losu Obi-Wana... - Odparła -
-Ahsoka.. Co ty zrobiłaś - Powiedział - Nigdy nie dołączę do drogi która prowadzi do zgubienia.. -
-To podzielisz los Obi-Wana - Powiedziała z wyczuwalnym smutkiem w głosie - Wyprowadzić go. Zobaczymy czy jego pani senator będzie chętna do rozmowy. - Rozkazała -
-Ahsoka! - Krzyknąłem tylko zanim drzwi się zamknęły -
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I Polsat! Czy tylko ja robię z Ahsoki Sitha! Tak?! No to szkoda! Rozdział po raz pincisiunty dedykuje Treacer Chicata !
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Prawie się popłakałam... OMG, Aniś tak cierpi z powodu swojego małego smarka. To smutne! Rozdział wspaniały i mam takie jedno pytanie... OBI-WAN UMARŁ?! Wiem, że to stary dziad, ale jest jak ojciec dla Anakina! Na moc, co teraz??? On nie mógł zginąć! Ja mu nie pozwalam!! Co teraz z Anakinem??? Łeeeeeechecheche... To takie smutne :'(
OdpowiedzUsuńAle rozdział wspaniały jak zawsze.
Kenobi to nie ciota jak Grievious że umrze po piźnięciu pierunem! On przeżyje. A co do Anakina mam w chust mroczne plany mhoohohoho!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńWedług mnie Kenobi to tylko Hight ground potrafi zrobić dobrze, ale nie bd się kłócić...
Usuńmmhmm uwaga ankieta:
OdpowiedzUsuńKto chce by Ahsoka zdziesiątkowała rycerzy jedi:
A) Tak
B) Nie
Ummmm... Trudny wybór, według mnie to mogła by ich troche powybijać, ale jak cały zakon się na nią rzuci to raczej ich nie powybija. Według mnie powinna trochę pomordować, a potem ktoś by ją powstrzymał np. Mistrz Yoda...
UsuńDobry wybór
OdpowiedzUsuń