środa, 8 sierpnia 2018

Rozdział 12

-==Orbita Coruscant | Kosmos==-

Bitwa nad orbitą Coruscant trwała w najlepsze. Z każdą chwilą coraz więcej odłamków spadało na Coruscant, łącznie z resztkami statków jak i Republiki jak i Separatystów. Na krążowniku Republiki Galaktycznej "Leventer" pod dowództwem admirała Nilsa Tenanta rozpoczął się abordaż.
-Komandorze Cody! - Krzyknął Tenant do mikrofonu wbudowanego w pulpit na jednym z mostków niszczyciela.  - Nie pozwolić separatystom się przedrzeć! - Rozkazał -
-Sir nie możemy! - Usłyszał głos z mikrofonu Tenant. - Droidy przedarły się do sali z rannymi, wycofaliśmy się do pierwszego centrum dowodzenia, nie poradzimy sobie bez pomocy floty! - Odpowiedział Cody i chwile później Tenant usłyszał krzyk Codiego. -
- Szlak! - Krzyknął Tenant - Żołnierzu! - Podbiegł do jednego z kilku żołnierzy co zostali na mostku.-
-Yes Sir! - Zasalutował oficer-klon -
-Przydzielić każdemu żywemu kapsułę ratunkową i wystrzelić na coruscant - Rozkazał -
- Yes Si.. - Żołnierz nie dokończył z powodu wypalonej w jego ciele dziury po pocisku z blastera -
Zanim Admirał Tenant zdążył cokolwiek powiedzieć leżał martwy obok swojego towarzysza, z tym samym grymasem bólu i zaskoczenia wymalowanym na twarzy. Całą operacje ataku na Republikę przeprowadził Admirał Trench. Trench podszedł do panelu na mostku i włączył projektor hologramów. Sekundę później sylwetka Hrabiego Dooku wyświetliła się nad projektorem.
-Hrabio. - Powiedział Trench - Zgodnie z twoim planem, Coruscant zdobyte. -
-Świetnie... - Odpowiedział Hrabia. - Admirale. Udasz się na coruscant, do siedziby Senatu. A konkretniej do sali Kanclerza. -
-Oczywiście Hrabio - Odparł Admirał -Ale jeżeli mogę wiedzieć czemu? -
-Będzie tam na ciebie czekać... Nowa uczennica mojego mistrza... - Powiedział -
-Oczywiście. - Odpowiedział tylko i zakończył transmisje. -
-Przyszykować mój statek. - Rozkazał Trench -
-Roger Roger- Powiedział droid -

-==Siedziba Senatu Galaktycznego | Coruscant==-

*Ahsoka POV*

Minęło 20 dni od ostatnich wydarzeń... Jedi zdążyli się ewakuować, Skywalker z ścierwem z Naboo uciekli... Ale teraz, w końcu jedi upadli, a ja zajęłam na swój rząd stolice ich "Republiki Galaktycznej" Siedziałam na swoim tronie, patrząc na oddziały droidów, strzelające w resztki żołnierzy Republiki.
-Zabawmy się.. - powiedziałam sama do siebie i zacisnęłam pięść patrząc się na oddziały Republiki. -
Chwilę później wszyscy ich żołnierze zaczęli unosić się w powietrzu, chwytając się za gardła. Chwile później ich ciała zostały zabrane przez droidy.
-Lady - Powiedział droid wchodząc do mojej sali tronowej specjalnie dla mnie zbudowanej. -
-Mhm? - Mruknęłam tylko nawet nie wysilając się na niego spojrzeć. -
-Przybył Admirał Trench - Powiedział bez żadnej reakcji w głosie. A czego ja się spodziewałam? To tylko pusta puszka do wykonywania rozkazów...  -
-Kto? - Zapytałam z pogardą w głosie. - A... Już kojarzę... Każ by wszedł. - Rozkazałam. Właściwie dopiero teraz zauważyłam że mój głos zmienił się na typowo metaliczny. -
Chwilę później wszedł do sali mężczyzna, trochę wyższy ode mnie zauważalnie zestresowany.
-Moja Pani. - Uklęknął przed moim tronem który został usadzony na dodatkowym wzniesieniu. -
-Darujmy sobie formalności admirale. - Powiedziałam znudzona tym wszystkim. - W jakiej sprawię przyleciałeś? - Zapytałam z tym samym tonem co wcześniej -
-Flota Republiki na orbicie zniszczona, teraz trzeba poprowadzić atak na ich główną siedzibę która znajduję się na Kamino. - Powiedział z ostrożnością w głosię. -
-Już się tym zajęłam. - Odpowiedziałam -
-Nalegałbym omówić to jeszcze. - Powiedział, już chyba wiem o co mu chodziło. -
-Sądzisz że jestem głupia? - Zapytałam ze złością w głosie -
-Al-Ależ skąd, n-n-nie o to mi chodziło-o... - Odparł z wyraźnym strachem w głosie i z zestresowaniem -
-Już rozumiem o co ci chodzi.. - Powiedziałam z szyderczym uśmiechem, na który on zbladł - Chodzi ci o to że jestem za młoda? że mam tylko 16 lat? -Powiedziałam obracając i podrzucając powoli mieczem świetlnym. To zawsze działa. -
-J-Ja... - Nie mógł sklecić słowa ze strachu. Jak oni bardzo boją się śmierci... -P-Przep-praszam z-za ś-ś-śmiałość... - W końcu wydukał -
- Dobrze... - Zaczęłam - Co do twojej śmiałości, to pomyślę jakie wnioski mam z tego wciągnąć. A co do planów droidy ci je przekażą - Powiedziałam znudzona z obojętnością w głosie. - A teraz wyjdź.. -  Dodałam a on natychmiast skłonił się i wyszedł. -
Postanowiłam się przejść do mojego pałacu który kiedyś był świątynią Jedi. Do teraz kazałam zostawić leżące tam miecze świetlne i ślady po ostrzale kolumn i ścian świątyni. To mi przypomina kiedy jeszcze Anakinowi na mnie zależało.. Kiedy byłam jego głupią padawanką... Ehh...
-==Stacja klonowania | Kamino==-

 *Anakin Skywalker POV*

Szykowaliśmy flotę do odbicia Coruscant. Separatyści podwoili swoje siły jak i zarazem flotę. Straciliśmy dużo dobrych żołnierzy takich jak Admirał Tenant. Kiedy zakończyła się narada poszedłem do swojej kwatery. Ta wojna nas wyniszczyła. Wyniszczyła dobro, wyniszczyła Republikę, wyniszczyła jedi, wyniszczyła życie wielu osób. Kiedy tylko ta wojna się zakończy odchodzę z zakonu. Nie mogę tak dłużej żyć. Nie mam już po prostu na to siły. Dziwię się że Obi-Wan jeszcze nie oszalał. Ja wiem pokazuje że sobie z tym radzi ale naprawdę jest wręcz przeciwnie.
Kiedy tak leżałem myślałem o wszystkim co się wydarzyło. Ahsoka. Zabicie Mistrza Windy (Musiałem). Postanowiłem przejść się. Wychodząc z kwatery minąłem jedyne holo-zdjęcie jakie pozostało mi z świątyni. Ja, Obi-Wan i Ahsoka. Kiedy szedłem przez korytarz zauważyłem Obi-Wana jak rozmawiał o nowej strategi z Cody'm*. Doszedłem do kwatery w której wyczuwałem osobę, jedyną osobę dzięki której jeszcze nie zwariowałem. Padmé. Wszedłem do jej kwatery. Kiedy zobaczyłem że spała postanowiłem usiąść przy jej prowizorycznym "łóżku" jakim był wbudowana w ścianę dziura z poduszką. Kiedy siedziałem i patrzyłem na nią zastanawiałem się nad sensem. Sensem naszego życia. Mojego i Padmé. Ukrywanie się ciągłe, kłamanie wszystkim prosto w oczy. To już zaczęło się robić męczące. Kiedy wyrwałem się z zamyślenia zauważyłem że leżałem już koło niej, a Padmé wtuliła się w moją klatkę piersiową. Zamknąłem oczy i po prostu usnąłem. Miałem dość wszystkiego. Wojny. Zakonu. Separatystów. Republiki. Wszystkiego. Po chwili odpłynąłem...
Spałem tak z dobre kilka godzin. Kiedy się obudziłem zauważyłem że Padmé obok mnie już nie ma. Kiedy wstałem zauważyłem wiadomość na biurku.
Jest narada którą zwołał Obi-Wan
Przyjdź szybko.
~Padme
O nie. Wziąłem miecz świetlny i pobiegłem do sali narad. przed drzwiami szedłem już normalnie. Kiedy wszedłem do sali zauważyłem że Obi-Wan już coś mówił. Wtedy zauważyłem że spojrzał się przez chwile na mnie. Mogłem wręcz powiedzieć że patrzył na mnie mówiąc "fajnie że w końcu przyszedłeś". Usiadłem na jednym z foteli i zacząłem słuchać. 
- Kiedy nasza flota wyłoni się z nadprzestrzeni, ja wraz z eskadrą Cieni zaatakujemy mostek Malevolence. - Powiedział - Kiedy zniszczymy mostek wkroczą krążowniki. Anakin wraz z eskadrą Złotych przypuszczą szturm na siły separatystów pod postacią krążowników Munificent. Kiedy uda nam się to posunięcie, ostatecznie będziemy mogli przejść do natarcia naziemnego. - Zakończył -  -Jakieś pytania co do operacji? - Zapytał -
Kiedy Obi-Wan nie usłyszał żadnych reakcji kazał rozejść się i przyszykować się do działań. Kiedy wszedłem do swojej kwatery, odpiąłem miecz świetlny i komunikator i położyłem na biurku. Mam nadzieje że przynajmniej jutro będzie lepsze....
Obudziłem się jeszcze w nocy, znów ten sam sen. Zdjąłem ubranie i poszedłem się umyć. Łazienka nie była specjalnie luksusowa. Ściany i podłoga obkute śnieżnobiałymi kafelkami, a po środku wbudowana wysuwana umywalka. Łazienka była dość mała, nie wiem 3-4 metry. Po lewo w rogu łazienki stała kabina prysznicowa, a po prawo wanna. Rzuciłem do pustej wanny moje ubrania i wszedłem pod prysznic. Siedziałem tam około 15 minut. Założyłem z powrotem moje ubrania i wyszedłem z kwatery. Poszedłem w stronę hangarów mijając przy tym wielu jak i rycerzy jedi jak i żołnierzy. Szukałem Obi-Wana około 30 minut kiedy w końcu znalazłem go jak rozmawiał z jakąś padawanką w wieku Ahsoki. Kiedy podszedłem do Obi-Wana on się odwrócił w moją stronę i powiedział coś do padawanki.
-O Wilku mowa - Powiedział - Anakinie, to twoja padawanka. - Pokazał mi młodą dziewczynę. -
-A oke... Zaraz... emm... Obi-Wanie możemy porozmawiać na osobności? - Zapytałem. Obi-Wan tylko coś do niej powiedział w bliżej nie znanym mi języku która skinęła głową i odeszła dalej w Hangar. -
- A może byś mnie łaskawie zapytał czy chce nowego padawana? - Powiedziałem zirytowany decyzją Obi-Wana. -
- Anakinie - Zaczął - Musisz mieć padawana. - Powiedział -
- Gdzie jest napisane że muszę mieć padawana? - Zapytałem zdenerwowany tym wszystkim. -
- Wiem że nadal cię boli strata Ahsoki. - Powiedział Spokojnie. - Ale nie możesz zatrzymywać się na jednej osobie. -
Kiedy to usłyszałem nie wytrzymałem dłużej. Wyszedłem tylnym wyjściem z hangaru i słyszałem tylko jak wołał mnie bym wrócił. Mam dość Obi-Wana. Mam dość ich wszystkich. Siedziałem w swojej kwaterze parę godzin, kiedy przyszedł Rex i zawiadomił mnie że zaraz wylatujemy. Wziąłem miecz świetlny i poszedłem do Hangaru. Na mostku krążownika czekał już na mnie Obi-Wan z "Moją" padawanką. Kiedy wylecieliśmy ponad orbitę Kamino skoczyliśmy w nadprzestrzeń.. Myślałem nad sprawą mojej nowej padawanki, i wiem że Obi-Wan nie odpuści, musiałem się pogodzić z faktami i zaakceptować decyzję Obi-Wana...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I kolejny rozdział! Musze zrobić przerwę na 2-3 dni ale przysięgam, jak wrócę rozdział będzie gotowy! Trzymajta się!
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 
 

10 komentarzy:

  1. Wiesz? To dobrze, ze nie podałeś imienia tej padawanki XD. Skoro chciałeś się ze mną spiknąć to miałam taki mały pomysł: ogólnie mój nick (Treacer Chicata) to jest MOJA fikcyjna postać. Kiedyś chciałam założyć bloga o jej historii, ale zrezygnowałam.
    Jest śmiała, mądra, szybko się przystosowywuje, uwielbia wojnę i majstrować przy jakimś sprzęcie, optymistka, zawsze z wszystkiego wyciąga dowcip, wierna przyjaciółka Ahsoki, no w tym samym wieku co ten smark. Jej mistrz Wase Loran zginą, a skoro jeszcze nie podałeś dokładnie imienia tej dziewczyny, to (jeśli skorzystasz) Anakin jest jej następnym mistrzem, bardzo dobrze zna Obi-Wana.
    Wygląd: wzrost niewiele niższa od Ahsoki, zielone oczy, kasztanowe włosy rozjaśniane na końcówkach do karmelowego, szata kloru kremowego i toffi, mniej więcej taka jak obiwana tyko kolory inne, dwa miecze: swój ma niebieski i zielony po mistrzu, buty pod kolana, dwie równoległe blizny na prawym policzku.
    Ale to jest tylko mój kolejny pomysł, a ty jeśli chcesz to go wykorzystasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Imię podałem ale mogę dodać twoja postac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Jak chcesz :) i mógłbyś mi podać twój adress e-mail?

      Usuń
  3. Wygląd postaci może ja u stale??

    OdpowiedzUsuń