-==Statek Floty Republiki | Kosmos==-
*Anakin POV*
Był poddenerwowany całą tą sytuacją. Miał zastąpić Ahsokę jakimś
obcym padawanem?! Nie było to dla niego możliwe w tym momencie. Jednak
jego były mentor tak szybko nie odpuszcza i będzie dręczył wybrańca, aż
ten w końcu się zgodzi. To była jedyna cecha Kenobiego, która na prawdę
przeszkadzała Anakinowi. Jego upór nie zawsze był potrzebny. Według
wybrańca to wcale nie pomagało, ale sam się tego nauczył.
-
Anakin!- usłyszał za sobą. Odwrócił się, żeby zobaczyć kto i co chce.
Oczywiście, że to Obi-Wan. Wiedział o tym już zanim się odwrócił. Miał
dosyć tego, że jego były mistrz wykrzykuje jego imię setny raz.
Postanowił się zatrzymać, żeby jego przyjaciel do niego dobiegł.- Wołam
do ciebie... Chyba z setny raz.- wysapał starszy
-
Mistrzu, nie mam zamiaru przyjmować żadnego nowego padawana. Nie chcę
zastępować Ahsoki nikim innym. Nawet najlepszym padawanem na świecie!
Ona jest moją siostrą i nie oddam jej nikomu i nie zastąpię jej. Jest
jedyna w swoim rodzaju i nie ma takiej samej dziewczyny jak ona.-
wyjaśnił Skywalker
- Anakin... Wiesz, że Jedi nie mogą się tak przywiązywać.- zaczął Obi-Wan
- Wiem mistrzu! Wiem, ale Ahsoka... Ty nigdy nie zrozumiesz!- zarzucił Anakin
-
Zasada pozostaje zasadą, Anakinie. Nigdy się nie zmieniła ani nigdy się
nie zmieni. Tak jak ci tłumaczyłem na początku: "Nauczanie to przywilej
i do obowiązków Jedi należy szkolenie następnych pokoleń".- zacytował
swoje słowa
- Nie odpuścisz?- zapytał ze
zrezygnowaniem młodszy. Kenobi pokręcił głową na prawo i lewo. Oznaczało
to, że jego upór sięga ponad jakiekolwiek granice wyobraźni.- Zgoda...
Ale jeśli to jest ktoś taki jak ty to przysięgam, że zostawię ją na polu
bitwy i nie wrócę!- zagroził rozluźniając atmosferę. Kenobi lekko się
uśmiechną i przedstawił nową padawankę Anakina. Nie była jakaś
wyjątkowa. Wyglądała przeciętnie jak na padawana. Nie była wysoka, ani
za niska. Miała niebieską skórę i brązową koszulkę z kremowym pasem.
Włosy koloru srebrnego, tak jak oczy. Bardzo przypominała Ahsokę, ale
Anakin nadal nie mógł pogodzić się z jej stratą.
*Ahsoka POV*
Co było w tym wszystkim najzabawniejsze? To, że nikt nie bał
się jej samej, tylko tego co mogła zrobić. Nie miała żadnych hamulców
poza wspomnieniami i nostalgią związaną z jej byłym mentorem. Nikt ani
nic teraz nie miało nad nią kontroli. Pełna samowolka w każdym tego
słowa znaczeniu. Jednak nadal jest parę osób od niej potężniejszych. Na
przykład sam Hrabia Dooku, albo jej teraźniejszy mistrz. Jednak nie
mogła się mierzyć z żadnym z nich. Jak narazię była na to za słaba i
zdawała sobie z tego sprawę. Choć według zasady dwóch, musiała się w
końcu zmierzyć z samym Lordem Sithów, który uczynił ją tak potężną.
Jednak to jeszcze nie teraz. Miała zamiar powoli stopniowo nabierać sił,
aż w końcu odważy się stanąć na przeciw swojego wzoru.
Stała przed szybą na swoim statku. Widok był piękny. Gwiazdy w
nadprzestrzeni tworzą białe smugi na błękitnym tle, co wyglądało
bajecznie. Jednak po jakimś czasie wydawało się to rutynne i zaczynało
robić się nudne. Zwłaszcza dla kogoś takiego jak Ahsoka. Nienawidziła
czekać jako Sith i jako Jedi. Cierpliwość nie była jej mocną stroną.
Przechodziła tyle testów jako padawan, ale te które były związane z tą
cechą - oblewała. Za to kochała adrenalinę. Uwielbiała jak moc mierzwi
ją po każdej części ciała i pobudza do pracy najmniejszy jej narząd. W
tedy była na prawdę skupiona na tym co się dzieje w okół. Niewielu Jedi
to potrafi. Jej były mistrz nigdy nie umiał zapanować nad emocjami.
Zawsze się poddawał pod ich kierownictwo, co często nie wychodziło mu na
dobre. Chodź robił w tedy rzeczy, których żaden inny Jedi nie potrafi.
Nawet Yoda.
- Lady.- skrzypną droid
- Tak?- mruknęła groźnie srogim głosem. Teraz nie potrafiła inaczej mówić do nikogo.
- Zbliżamy się do Kamino. Pani mentor oczekuje na połączenie.- odpowiedział automat
- Powiedz mu, że jak na razie jestem zajęta.- odmruknęła
- Rozkaz, Rozkaz.- powiedział tym ich głupim, dwu-wyrazowym zdaniem.
Dalszą drogę nie spędziła jakoś wyjątkowo. Po prostu chodziła w
te i na zad po całym statku, wydzierając się ja wszystkich.
*Statek ratunkowy z Corusant | Garstka ocalałych*
Paru Jedi siedziało w kółeczku na fotelach. Nie były to te same
siedzenia co w świątyni, ale Jedi się nie przewiązują. Ocalałych nie
było dużo. Mistrz Yoda, Aayla Secura, Kid-Adi Mundi i paru padawanów. To
był mroczny dzień dla zakonu. Wszyscy byli roztrzęsieni. Nie mieli
pojęcia, że tyle przyjaciół mocy zginie w zaledwie trzy godziny przez
jedną padawankę. Ahsoka nigdy nie była by zdolna do czegoś takiego.
Najbardziej przeżył to Anakin. Tano była jego padawanką, a teraz pewnie
nawet on w to wszstko nie wierzy. Ahsoka była jego najlepszą
przyjaciółką, siostrą w mocy, padawanką, ale też miała o wiele, wiele
większe znaczenie. Dla niego była jedyną osobą w całej galaktyce, która
potrafiła w taki sposób kwestionować jego rozkazy.
Po kilku minutach narady wszyscy się rozeszli. Mistrzowie wyszli
z sali i kompletnie nikt poza nimi nie wiedział o czym rozmawiali.
Żaden padawan, adept, ani nawet niektórzy Rycerze Jedi nie chcieli się
domyślać o co chodziło. Nie było im to potrzebne. Dla nich to była po
prostu rozmowa paru członków najwyższej rady. Co w tym złego? A no
właśnie nic. Ale gdyby sprawa nie była najwyższej wagi, to mistrz Yoda
nie zwoływał by posiedzenia natychmiast. Tylko niewielu chciało wiedzieć
o co chodzi. Jedną z tych niewielu była Treacer Chicata. Z natury jest
bardzo ciekawska. Wszystko musiała wiedzieć i o wszystkim pamiętać.
Przynajmniej w jej własnej ambicji. Inni nie oczekiwali od niej jakiś
wielkich rzeczy. Była towarzyska, otwarta, zabawna i pewna siebie.
Każdym się interesowała. Nie było padawana, adepta, mistrza Jedi, z
którym nie rozmawiała. To samo było z żołnierzami. Co prawda nie
zagadała do każdego, jednego klona. Są ich miliardy. Nie potrafiła
porozmawiać z każdym osobno. Choć bardzo by chciała, to jest niemożliwe.
Miała wiernych przyjaciół wśród nich, ale oni lojalność mieli
wszczepioną od lat. Nie dało się wyczuć czy służą, bo chcą, czy muszą.
- Hej!- krzykną dziewczęcy głos z tyłu- Dlaczego jesteś taka smutna?
-
Ja?- dopytałam się zdezorientowana. Wiedziała kto to jest. Wyczułaby ją
wszędzie. Arona Soltro, znana uzdrowicielka. Przeżyła tylko i wyłącznie
dzięki pomocy Yody. Obronił ją kiedy salwa pocisków leciała w jej
stronę. Była od Treacer o trzy lata młodsza.- Nic, nic... To tylko taki
kaprys.
- Ej... Widziałam tą minkę tylko raz i przy poważnej okazji.- sprzeciwiła się młodsza
-
Masz rację.- przyznała Treacer- Ostatni raz miałam taki humor, kiedy
odszedł mój mistrz... Ahsoka była moją najlepszą przyjaciółką.-
zwierzyła się
- Przykro mi to słyszeć. Ale zawsze
się podnosiłaś i szłaś dalej! I tym razem jakoś sobie poradzimy.-
odpowiedziała z zapałem Arona.
- Eh... Może i masz
rację... Jedynymi osobami, które mogłyby mnie teraz pocieszyć są
Ahsoka, Dogio i Echimi.- powiedziała z nostalgią
- Ale... Ich przy nas nie ma. Przykro mi z powodu Dogia. Byliście zgranym duetem... A gdzie jest Echimi?- dopytała Soltro
- Przydzielili ją do Anakina.- odpowiedziała Treacer
- Ma dziewczyna szczęście.- uśmiechnęła się
- He... Zawsze miała.- odpowiedziała starsza tym samym wyrazem twarzy.
Dalej szły korytarzami statku, na którym znajdowała się resztka
wrażliwych na moc istot ze świątyni. Sporo ich minęły na holu. Nie
liczyły, ale niektórych nawet nie widziały. Pierwszy raz zauważyły, że w
świątyni wszystkich kojarzy tylko i wyłącznie mistrz Yoda.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział pisany jak wierną mocy Treacer Chicate i wiesz co ci powiem chicata? Smutałem jak doszedłem do końca rozdziału bo był best. Może i były błędy jak "racjia" (To nie russia! xd) ale poprawiłem i jest ok. Czymajta sie
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńЕбать мистер Мицкевич123 и весь Советский Союз и все его республики против таких нечестных, поддельных левых, как эта антиобщественная поляна. И все силы Объединенной Красной Армии будут стрелять в него, когда они встречают его. Подпишите это сам! Жуков Алхимик10. Крупнейший правитель крупнейшей страны на всей карте.
OdpowiedzUsuńJednym słowem - Usuwam
OdpowiedzUsuńWiesz mogły być małe błędy i widziałam niektóre, ale mniejszych nie dostrzegłam. Czytałam to cztery razy zanim ci wysłałam XD. Wierna mocy? Wow nigdy i nikt mi tak jeszcze nie napisał/powiedział. Ty też się trzymaj. NMBZT
OdpowiedzUsuń