piątek, 17 sierpnia 2018

Rozdział 14

   -==Statek Separatystów | Orbita Kamino | Kosmos==-

    Nie mogła dłużej siedzieć. Dobrze wiedziała że zaraz rozegra się tu bitwa, która zmieni życie
wielu osób. Wstała, pozwalając by jej ostro-czarne szaty zachwiały się na jej ciele, kierując się do sali dowodzenia. Kiedy szła przez korytarze w czarnym jak smoła a zarazem pięknym stroju, wyczuwała osobę na której naprawdę kiedyś jej zależało. Anakin. Był daleko, czuła to. Nadlatuje z resztą floty Republiki. Tylko Anakin nie wie że nie ma ich nad Coruscant. Kiedy weszła do sali dowodzenia zauważyła wielu niby ważnych dowódców separatystów. A prawda była taka że przewyższała ich intelektem mimo że była dużo młodsza. Zwołując naradę usiadła przy stole i włączyła hologram bazy republiki na Kamino. Obok jej zasiadali tacy ludzie jak Nute Gunray, Rune Haako oraz Admirał Trench. Kiedy wszyscy przyszli zaczęli naradę.

    Wszyscy dowódcy rozplanowywali ataki, a tak naprawdę ich nie słuchała. Pogrążyła się w własnych myślach. Wiedziała że tak naprawdę nie boją się jej. A tego co może zrobić. Myślała tak około 30 minut, aż wyrwał ją głos Admirała Trencha.
- Moim zdaniem nie powinniśmy zaatakować. - Powiedział Admirał - Nie mamy jeszcze tyle floty, a Republika i tak się już nie podniesie. -
 - Więc proponujesz się poddać? - Powiedziała. Jej twardy wręcz metaliczny głos rozbrzmiał na sali a wszyscy inni dowódcy od razu ucichli. -
- Na razie mamy tylko takie wyjście, pamiętajmy że Republika ma jeszcze 80% swojej floty. - Odparł admirał -
- Czy myślisz że jestem głupia, by porywać się na ich flotę z 3 krążownikami? - Powiedziała tym samym tonem co zawsze. Nie umie innym mówić. -
- Lady, nie mówię że jesteś głupia, tylkoo... argh... - Złapał się za gardło i wisiał 3 metry nad ziemią.-

    Po chwili duszenie ustało a admirał łapał powietrze na podłodze. Wszyscy dobrze wiedzieli  by nie lekceważyć jej siły, potrafi być nieobliczalna. Wielu z nich podświadomie uważało ją jeszcze za dziecko ale bali się to powiedzieć w twarz. Nawet nie zdążyli by wtedy błagać o litość jak ich ciała zostały by spalone przez salwy błyskawic.
- Taktykę zostawiam wam, i lepiej by była skuteczna. Bo każdą osobę odpowiedzialną za jakąkolwiek porażkę osobiście zabije na głównym placu na Coruscant. - Warknęła tylko swoim mrocznym stalowym głosem i wyszła. -

    Poszła do swojej sali medytacji i usiadła na jednym z foteli. Ciemna strona mocy nie pogrążyła jej jeszcze doszczętnie, ale już nie można było jej zabić z byle blastera. Odprężyła się i pogrążyła się w mocy. Dzisiaj jeszcze ma się jeszcze spotkać z jej mentorem. Jeszcze tego jej brakowało. Po około 30 minutach wstała. Nie mogła  usiedzieć, nie teraz. Wyszła z sali i szła przez długie ciemno-szare korytarze. Mijała poziomy więzienne, szkoleniowe, zaopatrzeniowe, aż w końcu doszła do hangaru. Wtedy jak się spodziewała wylądował wahadłowiec Republiki, z którego wyszedł stary pomarszczony mężczyzna w czarnej szacie. podeszła do niego i uklękła przed swoim mistrzem.
-Wstań, mój uczniu. - Powiedział ochrypłym ze starości głosem. -
-Witaj, mój mistrzu. - Powiedziała tym samym głosem co zawsze idąc obok swojego mentora. -
-Jak przygotowania do ataku... - Zapytał -
-Dobrze... Ci głupcy już szykują naszą armie. - Odpowiedziała. -
-Dobrze... Bardzo... Dobrze... - Powiedział i zaśmiał się pod nosem ochrypniętym głosem. -
-Pora dokończyć twoje szkolenie, młoda Ahsoko... - Zaczął -
-Oczywiście mistrzu.. - Powiedziała. -

    Przez następny tydzień mroczny lord Sithów nie pozwalał żyć Ahsoce, ucząc ją przy tym walki jak i zarazem używania mocy do takich rzeczy jak między innymi czytanie w myślach. Po tygodniu odleciał na Coruscant, a Ahsoka była praktycznie pogrążona w ciemnej stronie mocy. I teraz nikt, absolutnie nikt, nie podważy jej decyzji ani nie stanie na jej drodze. Dobrze wie że musi kiedyś zabić swojego mentora, jak i Hrabiego Dooku. Ale jeszcze nie teraz. Jeszcze nie ma na to sił. Musi poczekać. Wyraźnie czuła zmianę w jej ciele, większe pobudzenie. Poczuła zmianę w swoim ciele. Zmianę ogólną. Upadła na podłogę zwijając się z bólu. Po około 4 godzinach takich udręk ból ustał. Chwiejąc się wstała i nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła. Teraz była wzrostu standardowego Togrutanina jakieś 190 cm. Czarno-Czerwone tatuaże na niektórych miejscach, i nowe ślady na jej lekku. Wyglądała... mroczniej. Teraz dopiero stawała się Sithem... A to był dopiero początek...

    Wstała już pewniejszym krokiem, i dopiero teraz poczuła jak ciemna strona ją otacza. Wyczuwała ją, mocno, wyraziście. Już nie było odwrotu. Miała taką siłę... Dzięki której mogła pokonać jej mistrza... Ale to jeszcze nie teraz... Nadal niestety jeszcze się chwała więc jak chodziła rozbijała się o korytarze. Jeszcze raz spojrzała na siebie w lustrze i zauważyła, że wygląda jakby miała 20-30 lat.. Lekku sięgało jej prawie do pasa. W ogóle jej zdaniem wyglądała lepiej. Kiedy teraz wychodziła na korytarz przewracała się jeszcze na ściany. Poszła do swojej sali tronowej i usiadła na tronie. Patrzyła teraz tylko na galaktykę i w głębi duszy cieszyła się. Teraz już nikt nie będzie jej stał na drodze... A galaktyka w końcu będzie należeć do niej...

-==Statek Ocalałych | Flota Republiki | Kosmos==-

*Echimi POV*

    Słyszałam rozmowę mistrza Kenobiego z mistrzem Skywalkerem. To prawda że on czuje litość do lorda Sithów? Do osoby która zabiła setki osób? Wiedziałam że jest mu poprostu, najzwyczajniej w świecie żal. Byłam z Ahsoką kiedyś najlepszymi przyjaciółkami, ale czy to prawda? Sama już nie wiem...  Kiedy tak szłam korytarzem nagle cały statek się zatrząsł. Podbiegł do mnie jeden z klonów i pomógł mi wstać.
- Co się dzieje?! - Krzyknęłam -
- Separatyści atakują! - Powiedział żołnierz, kiedy nastąpił kolejny wstrząs. -

    Flota radziła sobie gdyż zaatakował tylko 1 statek. Ewakuowano większość floty. Wtedy wyleciał tylko 1 myśliwiec, nietypowy. Po wylocie myśliwca ewakuowano prawię wszystkie jednostki z statku. Zostali tylko ja, 3 oddziały klonów i 3 mistrzów jedi. Kiedy wypuszczono nasze myśliwce były chwile później nieubłaganie niszczone przez myśliwiec. Kiedy postanowiłam zobaczyć kto pilotuje tym okrętem tylko poczułam ciemną stronę. Potężną. Ciemną. Stronę. Wiedziałam kto to pilotuje. Ahsoka. Po około 20 minutach walk, wszystkie nasze myśliwce zostały zniszczone bez żadnej szkody. Nagle myśliwiec zadokował do jednego z portów w naszym małym krążowniku.
-Sithowie tu idą! - Krzyknęłam do oddziałów - Wycofujemy się!

    W ostatniej chwili zakneblowaliśmy drzwi do korytarza głównego by chwile później zobaczyć 2 ostro-czerwone klingi wbite w drzwi. Wydałam rozkaz do odwrotu i znalezienia jakiegoś myśliwca...

*Ahsoka POV*

    Raz za razem czułam w mocy ginących pilotów, z którymi kiedyś niszczyłam moją dzisiejszą armię droidów. Kiedy zniszczyłam ostatni myśliwiec wylądowałam w jednym z doków krążownika. Wyczułam wiele osób na tym statku. Wrażliwych na moc. przebiłam zablokowane drzwi i wysadziłam całe światło na statku. A jedynym światłem był blask moich zapalonych mieczy. Zobaczyłam 3 rycerzy Jedi i padawanów, z 20 klonami. I tu zaczęła się zabawa.
- Odwaga jest zgubna... - Powiedziałam z psychotycznym rozbawieniem, kpiną jak i mrokiem w głosie. -

-==Okręt Główny | Flota Republiki Galaktycznej | Kosmos==-

*Anakin Skywalker POV*
 
    Siedziałem w swojej kwaterze. Zostawili ten krążownik. Wyczułem tam moją padawankę, z którą i tak mnie nic nie łączy. Może jak zginie to Obi-Wan odpuści? Tego nie wiem. Widziałem tamten myśliwiec. Wiem kto to był, to była osoba, której powrotu bardzo chciałem i teraz chcę. Ahsoka.

    Wyszedłem na korytarz. Nie mogłem usiedzieć na miejscu. Chodziłem w te i na zad. Kiedy już miałem wracać do swojej kwatery usłyszałem że ktoś za mną stoi. 
- Anakinie. - Zaczął Obi-Wan. - Chodź do sali rady Jedi. -
- Ehh, po co Obi-Wanie - Zapytałem z irytacją i zmęczeniem w głosie. -
- To ważne. - Odpowiedział i pociągnął mnie tylko za ramie. Wyrwałem się i poszliśmy do sali rady jedi. -

    Po chwili byliśmy już w sali. Zastałem tam kilku jedi min. Aayle Secure, Adi Gallie, Ki-Adi Mundy'ego i Yodę.
- Usiądź, Skywalkerze młody. - Rozkazał Yoda, a ja usiadłem na jednym z wolnych miejsc. -
- Po co miałem tu przyjść? - Zapytałem -
- Chodzi o twoją padawankę, Skywalkerze. - Powiedziała Adi Gallia - O Ahsoke. -
- Więc słucham, co mam zrobić? - Niecierpliwiłem się już, zwłaszcza kiedy chodzi o Ahsoke. -
- Na jej okręcie mamy szpiega. Neimoidianina. - Zaczęła Aayla Secura. - Obecnie w galaktyce jest trzech lordów Sithów. Ahsoka, Dooku i ten tajemniczy lord co szkolił ich oboje jak i Maula. -
- Sithowie nie mogą odtworzyć zakonu Sith, i szkolić coraz nowszych adeptów. Inaczej będzie oznaczało to koniec Republiki, koniec zakonu Jedi, nastanie koniec wolności. -  Dodała -
- Więc co mam zrobić? - Zapytałem -
- Zabić lub przeciągnąć Ahsoke na jasną stronę mocy. - Powiedziała bez ogródek. -
- Ja... Nie mogę zabić Ahsoki. - Wstałem i wyszedłem. Słyszałem jak mój były mentor wołał moje imię, ale średnio mnie to obchodziło. Szedłem przed siebie omijając wiele osób, które widziałem lub znałem z świątyni Jedi, a także klonów.
- Anakinie! - Krzyknął po raz setny Obi-Wan. W końcu stanąłem i odwróciłem się. -
- Odczep się Obi-Wanie! - Krzyknąłem i zacząłem iść dalej. -
- Musisz to zrobić! - Krzyknął jeszcze zanim zniknąłem za zakrętem. -
    Nie zrobię tego. Nie mogę. To jest mój Smarkuś. Moja siostra. Nie zrobię tego. Prędzej umrę niż to zrobię...

 -==Coruscant==-

    Miesiące mijały a rządy Ahsoki terroryzowały Coruscant. Świątynia Jedi została przekształcona w Akademie Sithów, która wyszkoliła już 20 istot wrażliwych na moc. Ahsoka została Mroczną Lady Sithów i na jej rozkaz wybudowano pałac Sithański. Na ulicach Coruscant przemierzały często oddziały droidów. Senat został obalony, senatorów oskarżono o zdradę, a tych którzy przebywali na Coruscant zabito.
Znowu odbywała się egzekucja zwolenników Republiki, a plac przed Akademią Sithów przelany był krwią tysięcy istot. Tu na Coruscant, rozpoczęły się nowe rządy Separatystów.

    Dla Ahsoki był to kolejny "normalny" dzień. Szła korytarzami swojego pałacu, zbudowanego na projekcie Świątyni Jedi. Doszła do dużego, szaro-białego pomieszczenia wypełnionego wieloma regałami na których leżało mnóstwo dziwnych artefaktów. Od holocronów Sithów, kolekcji wielu mieczy świetlnych, aż po mikstury i inne rzeczy alchemiczne. Ale holocrony leżące na półkach były nic nie warte. Podeszła do końca sali, i otworzyła tajne przejście ukryte w ścianie. Szła przed siebie mijając ogrom holocronów zamkniętych w specjalnych regałach. Teraz interesował ją tylko jeden. Holocron, który posiada informacje, które pomogą jej osiągnąć ten jeden cel. Główny Cel. Nieśmiertelność. Mocą wyciągnęła holocron  znajdujący się 20 metrów nad ziemią, i wyszła z sali. Trzymała w swojej dłoni zagładę rycerzy Jedi, o ile informacje w nim zawarte są prawdziwe.

    Zamknęła tajne przejście, i ruszyła do jednej z wielu komnat medytacji.. Cały jej Pałac, wyglądał prawie tak samo jak Świątynia Jedi tylko że mroczniejsza, ciemniejsza, surowsza. Kiedy doszła do sali zauważyła tylko jej Droidów-Strażników. Droidy zostały zbudowane na projekt ochroniarzy Grieviousa. W zasadzie to byli oni. tylko przebudowani.
- Nie wpuszczać nikogo przez cały dzień... - Warknęła tylko na odchodne chłodnym stalowym głosem. Teraz raczej taki tylko jej pozostał.? -
- Rozkaz Rozkaz. - Powiedział ochroniarz basowym robotycznym głosem ich głupie powiedzenie. -
30 minut później była gotowa. Usiadła na środku sali i roztworzyła mocą holocron. To co tam zobaczyła przeszło jej wszelkie oczekiwania. Niestety, nie było tego co ją zadowala, ale były też pożyteczne rzeczy...

    Dni mijały szybko a Pałac zamienił się w siedlisko ciemnej strony. Od rana biliardy mieszkańców stało na placu głównym przed Akademią Sithów. Zebrali się tam wszyscy lordowie sithów, i uczniowie jacy tam byli. Ahsoka stała pośrodku wielkie platformy, a 20 jej ochroniarzy stało ukrytych w cieniu, jak i w tłumie. Za chwile miało zacząć się przemówienie. Coruscant zostało ostatecznie stolicą Sithów.
- Republika odstąpiła o walk o te planetę! Zostawili was tu, bez pomocy, bez wsparcia, bez niczego! - Zaczęła Ahsoka swoim mrocznym chłodnym stalowym głosem który rozbrzmiewał na okoliczne ulice. - Republikę nie obchodzą wasze losy! Jedyną szansą na dogodne życie z dala od wojen, to przyjąć nowy ustrój, jakim jest Imperium Sithów. Więc macie wybór. Jedyny raz na resztę waszego życia. Albo zaakceptujecie zmiany które tu nadchodzą albo... Wasze bunty po prostu znikną. Zginiecie. I nikt nie będzie wiedział że nawet istnieliście. ... Niech żyje Imperium Sithów! -

    Flaga Republiki zapłonęła a senatorowie tacy jak Ivor Drake czy Tanner Cadaman zginęli... Teraz rozpoczęła się nowa era Sithów. A Republika jest już tylko kwestią czasu. Ahsoka dobrze wiedziała że niedługo jej mistrz padnie martwy, a wtedy sama się zajmie jej nową potęgą... Bez Hrabiego Dooku i jej mentora...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
It's My Life maj rozdział. Niestety, pisany na nerwach przez jakiegoś popapranego wodociągu
Ale i tak moim zdaniem fajny. Łapcie a teraz widzę tylko pozytywne komentarze!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

16 komentarzy:

  1. O co chodzi z popapranym wodociągiem

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu ? ;C zrobiłem ci dodatkowe wyświetlenia

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jebać golców XD Chicata, olej pana unknowna

    OdpowiedzUsuń
  7. A tobie sergi radzę kurwa odpierdzielić się od nas i wgl raczej nie komentuj tego bloga albo podzielisz los mickiewicza.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie jestem tobą żeby się fochac
    Dobra już tu nic nie pisze bo to wygląda tak ze nagle komentarz jest usuwany

    OdpowiedzUsuń