-==Upadła Świątynia Jedi | Ossus==-
|1 dzień czystki|
*Obi-Wan Kenobi POV*
Nie wiem dokładnie ile czasu już lecimy. Poleciałem z Mace Windu (Mistrz Windy/Mistrz Winda XD) i 3 oddziałami klonów. Około 30 żołnierzy. Nie lecimy przecież odbić świątyni. A uratować ocalałych i rzeczy z świątyni.
-Rex, za ile dotrzemy na Ossus? - Zapytałem dowódce klonów -
-Jesteśmy już na orbicie. - Odpowiedział Rex - Widzimy około... 30 niszczycieli Separatystów -
-Włączyć pole niwelujące statek - Rozkazałem pilotom - Podchodzić do orbity -
-Yes sir - odpowiedzieli piloci -
Mam nadzieje że blaszaki się nie skapną. Już po chwili wahadłowiec Republiki stał się niewidzialny. Jest szansa że nie wykryją nas skanerami.
-Lądujemy - Oznajmił Rex -
Świątynia na Ossus była zrujnowana. Wszystkie ściany popękane po pociskach z Droidów-Sępów a ciała dekorowały schody do świątyni. Mniej więcej wyglądała tak:
Wylądowaliśmy w ruinie lasu nieopodal świątyni. Wyłączyliśmy maskowanie myśliwca i wraz z Mistrzem Windu i klonami poszliśmy w stronę świątyni.
-Padnijcie! - Powiedział Mistrz Windu. Wyjąłem holo lornetkę Zauważyliśmy wśród ruin świątyni Generała Grieviousa. - Grievious... - W tej właśnie chwili cyborg spojrzał w naszą stronę. -
-Niedobrze... - Mruknąłem - Chyba się zorientował -
-Rex, czołgajcie się do tyłu - Szepnąłem. Byliśmy jakieś 20 kilometrów od świątyni. Zauważyliśmy że w naszą stronę leci 1 Droid-Sęp.
-Musimy sie ukryć - Dodałem. Zauważyłem dziurę w wzgórzu. Wskoczyłem razem z klonami do dziury, zakrywając ją liśćmi przewróconego drzewa przez czołg.
-==Oddział Szpitalny | Świątynia Jedi | Courscant==-
*Ahsoka Tano POV*
Koniec. Szanse zanikają. Miesiące mijają. Chcą mnie odłączyć od Aparatury. Nic nie mogę zrobić. Zamrugać.
Poruszać.
Oddychać.
Mówić.
Nie Mogę Nic.
-Może jednak możesz? - Usłyszałam głos -
-Kim jesteś - Powiedziałam w swoich myślach -
-Ostatnią nadzieją na twoje życie - Powiedział mi nieznajomy głos -
-Jesteś Jedi? - Zapytałam - Czy Sithem?
-Dziecko... Co za różnica... Jedi.. czy... Sith?... Wszyscy dążą do jednej wielkiej zagłady...-Powiedziała nieznana mi istota - Jestem istotą... która pojednała... te dwie sprzeczności...-
- Tylko Sith mógłby tak mówić - Powiedziałam. Jak ktoś mógł dostać się do mojej głowy? -
- Jestem starszy niż myślisz... Widziałem takie sceny jak Śmierć Dartha Malaka, Upadek zakonu Jedi, Upadki Sithów, śmierć... Plagueisa... - Dodał -
- Czego ode mnie chcesz?! - Krzyknęłam w końcu -
-Ja? Nic. Chcę tylko żebyś w końcu poznała jaką potęgą dysponujesz naprawdę. - Odrzekł ze spokojem w głosie -
-Okłamywali cię... Zdradzili... Zostawili... A teraz chcą zabić... - Dodał - Rzekomo jakiś Anakin Skywalker jest wybrańcem? Kłamstwo... - Prychnął z pogardą w głosie - Tylko ty możesz przywrócić równowagę w mocy. Pozwól..Bym mógł ci pomóc - Poprosił. -
On... Mówił prawdę. Oszukiwali mnie. Zdradzili. A teraz chcą zabić!... Zemszczę się na nich... Niszcząc ich wszystkich...
-T-Tak... Mój mistrzu.. - Powiedziałam -
-Dobrze.. A teraz... Od dziś.. Nazywasz Się... Lady Ahsoka Uczynię cię. Niepokonaną. - Powiedział -
Wtedy właśnie poczułam dziwne uczucie. Czuje swoje ciało. Białe plamy. odzyskuje wzrok.
Wtedy maszyny zaczęły piszczeć. Wyrwałam sobie je z ciała i wstałam z łóżka. Dziwię się że mogę chodzić. Wyjęłam z szafki nocnej moje 2 miecze. Kiedy je włączyłam zobaczyłam ostro czerwoną klingę miecza świetlnego. Wtedy do sali wbiegła 1 z uzdrowicielek. Od razu bez ogródek wbiłam jej w płuca Miecz Świetlny. Wyszłam z pomieszczenia i zauważyłam jeszcze 3 pielęgniarki. Nie wie nawet kiedy ale z moich palców wystrzeliły czerwone błyskawice. Takie jak miał Syn z Mortis.
-Ahsoka!- O ile dobrze pamiętam to była Mistrzyni Luminara Unduli. Widząc mnie zabijającą pielęgniarki zapaliła miecz i zaatakowała mnie.
-Jesteście żałośni - Zaśmiałam się obłąkanie. - Możecie chociaż postarać się postawić mi opór? - Wyśmiałam mistrzynie i natychmiast odcięłam jej ręce - Żegnam śmieciu Jedi. A mogłaś sobie pożyć uciekając do reszty kundli w świątyni - Powiedziałam i z zimną krwią odcięłam jej głowę -
-Za proste - Stwierdziłam. Wyszłam z bloku szpitalnego i skierowałam się do sali z młodzikami. Akurat zastałam tam około 16 młodzików i Mistrza Agen Korala.
-Śmiecie Jedi.- Poraziłam Piorunami Agena Korala dobijając go mieczem świetlnym. Jeden z młodzików próbował zranić mnie w nogę mieczem świetlnym ale jedynie mi lekko uszkodził ścięgno. -
-Zginiesz szybciej - Rozcięłam młodzikowi czoło przeszywając móżg. Reszta się wycofała -
-Psy Jedi... - Zaczęłam razić młodzików błyskawicami zabijając ich przy tym. -
- Zaskakujące. Jaki słaby może być organizm dziecka. - Jęknęłam -
Szłam korytarzami świątyni jedi zaglądając do każdej sali, zauważyłam Barrisse Offee w sali uzdrawiania. próbowałam otworzyć drzwi.
-Zamknięte! - Krzyknęłam - Rozwiążę to inaczej - Wbiłam miecz w drzwi otwierając je znajdując tam zdziwione 3 uzdrowicielki i Barrisse. -
-Zginiecie tak marnie jak żyliście - Powiedziałam śmiejąc się z ich marnej obrony. Minute później padły z wypalonymi dziurami w sercu. -
-Dobrze... 30 Jedi zabitych... - Powiedziałam sama do siebie i zobaczyłam płaszcz Barriss. - Czarny mhm. - Wzięłam i założyłam go razem z kapturem. Wyszłam przed świątynie jedi. Zamordowałam znajdujących się tam strażników i poszłam do najbliższego myśliwca. Siedział tam czyiś droid.
-Kierunek Ossus. - Powiedziałam -
-@#@#@ - odparł Astromech -
-Ossus. - Poraziłam go a on wystartował. Po chwili już byliśmy w nadprzestrzeni.
Time Skip 20Minut
-==Ruiny Świątyni Jedi | Ossus==-
Wylądowałam na Ossusie na mniej więcej tym co zostało z lądowiska w świątyni jedi. Dopiero jak wysiadłam zauważyłam że jakbym była wyższa. I raczej nie wydaje mi się. Myślę że mam co najmniej wzrost Anakina. Ale to nie jest teraz ważne. Zaczęłam sondować teren mocą i wyczułam Obi-Wana i Mace Windu na wzgórzu. Zaczęłam biec przez ruiny lasu kiedy byłam za nimi zdjęłam kaptur. I Wtedy właśnie zapaliłam moje 2 miecze świetlne.
-==Ossus==-
*Obi-Wan Kenobi POV*
Kiedy wydawałem rozkaz do zwiadu usłyszałem zapalanie miecza świetlnego. Odwróciłem się i nie uwierzyłem własnym oczom. Ahsoka przeszła na ciemną stronę? Zapaliłem razem z Mistrzem windu miecz świetlny i przesondowałem ją mocą. Wyczułem tylko ból, nienawiść, gorycz, żal. Te wszystkie uczucia przeciw Zakonowi Jedi.
-W końcu cie znalazłam. Kenobi... - Powiedziała po chwili ciszy. Rex wydał rozkaz celowania w nią. Chwile później Rex poleciał w jej stronę duszony na naszych oczach.
-Puść go.- Powiedziałem -
Po kilku minutach postanowiłem powtórzyć słowa.
-Puść go. TERAZ. - Prawie krzyknąłem. -
-Jak sobie życzysz. - Powiedziała i go puściła. niestety prawie martwego. Klon łapczywie brał powietrze. Postanowiłem połączyć się w mocy z mistrzem Windu. -
-Mistrzu Windu- Powiedziałem - Czy tylko mi się wydaję że... stała się emm.... noo... Lepiej zbudowana? I.. Wyższa.
-Ciemna strona ma na nią taki wpływ.. - Odparł - Ty się nią zajmij ja odbijam świątynie.
*Ahsoka Tano POV*
Puściłam salwę błyskawic w Obi-Wana który bezskutecznie próbował je odbić. Zamachnęłam i skoczyłam na rycerza Jedi który w ostatniej chwili odskoczył. Ja się tak łatwo nie poddam. Wyciągnęłam 2 miecz świetlny i znów wykonałam skok.
-Tylko na tyle cię stać? Mistrzu Kenobi? - Powiedziałam z kpiną i z udawanym szacunkiem w głosię. Jeżeli myśli że mnie pokona to się myli. -
-Może i jesteś potężniejsza w Mocy i biegłości mieczem świetlnym.
Wtedy właśnie Kenobi uciekł w las a ja zaczęłam go gonić tnąc drzewa i okoliczne rzeczy...
------------------------------------------------------------------------------------------------
I polsat! XD Kolejny rozdział też dedykowany dla
*fanfary i werble*
~Treacer Chicata
------------------------------------------------------------------------------------------------

To Ahsoka jest sithem?! Wat de... Zaskoczyłeś mnie tym razem. Nie spodziewałam się, że Ahsoka może z idiotycznego, wkurzającego, rozwydzrzonego, inytująjego, pyskatego dzieciaka zmienić się w SITHA!!! I ta jej krwiożerczość! Serio była okrótna. W następnym będzie Aniś? Pleeeaaasss...
OdpowiedzUsuńXd taka ma natyra
OdpowiedzUsuńSpoiler :
OdpowiedzUsuńAhsoka ciężko podanie kenobi ego a on ucieknie na courscant a anakin z padme ucieknie od separatystów a ahsoka zrobi szturm na świątynię
Poza tym zrobię z ahsoki bardzo potężnego sitha który jedynie ma sentyment do swojego dawnego mistrza
OdpowiedzUsuń